Muzyka

czwartek, 3 kwietnia 2014

Uwaga!

Mój nowy blog http://dontlookbackforyourself.blogspot.com/ . Na ten postaram się dodać jeszcze w tym tygodniu :)

czwartek, 27 lutego 2014

Rozdział XIV

We własnych osobach przy stoliku stali Nikodem i Dorian. Zerwałyśmy się z krzeseł i wtuliłyśmy się w ich ramiona. 
Zaciągnęłam się zapachem Doriana.
- Co wy tutaj robicie? Przecież mieliście jeszcze tydzień tam być. - zapytałam ze zdziwieniem.
- Chcieliśmy wam zrobić niespodziankę - zajęliśmy miejsca. Chłopacy poopowiadali jak wygląda w tym mieście. Muszę tam raz pojechać. Po zjedzeniu kolacji ja z Dorianem poszliśmy do parku. 

~~Milena~~
- I kiedy teraz wyjeżdżacie? 
- Nigdzie się już stąd nie ruszamy. - wyszczerzył swoje zęby.
- Na prawdę? Nie żartujesz? - szczęśliwa spojrzałam w jego oczy. Kiwną głową, że nie żartuje. Boże jaka jestem szczęśliwa. Złapał moją dłoń i zamknął w swojej. Przemaszerowaliśmy tak prosto do mojego domu. Na podjeździe stało nieznajome auto. Otworzyłam drzwi i usłyszałam krzyki. Mój tata krzyczał na jakiegoś faceta.
- Chce zobaczyć moją córkę! - jego głos stał się wyższy. Bez zawahania weszłam do pokoju i spojrzałam na nich oboje. Dziwny typ wbił we mnie swój wzrok. Lekko zdezorientowana zapytałam.
- Tato co się tutaj dzieje? 
- Nic córeczko, zmykaj na górę.
- Nie nie nie. Muszę Ci coś powiedzieć moja droga panno. - wystraszyłam się lekko ale postanowiłam wysłuchać co ma do powiedzenia. 
- Zamknij się Karol. Jak po... - nie dokończył 
- Jestem Twoim biologicznym ojcem - zerwałam się z kanapy
- Tato czy to prawda?! - nie usłyszałam odpowiedzi - Tato.. - mówiłam już przez łzy. Miałam nadzieję że zaprzeczy ale nic takiego się nie wydarzyło. Nikodem stał jak wryty i nic nie mówił. Chciał wyjść ale kazałam mu zostać. Usiadłam na sofę i nie wiedziałam co mam robić. Schowałam twarz w dłonie i rozryczałam się jak dziecko.
- Twoja mama 18 lat temu miała ze mną romans. Pewnego dnia przyszła do mnie i oznajmiła mi że jest w ciąży i że nie wie kto jest ojcem. Kiedy się urodziłaś zrobiliśmy test na ojcostwo i wyszło, że ja jestem ojcem. Nie chciałem Cię uznać za swoją córkę bo byłaś wpadką więc Twoi rodzice i ja uznaliśmy, że najlepszym sposobem będzie abyś się o tym nie dowiedziała. Jakiś rok temu przypomniałem sobie o Tobie i zacząłem Cię szukać, bo chce Cię poznać. Dlatego - przerwałam mu. 
- Dlaczego nie dowiedziałam się wcześniej?! Czyli byłam wpadką?! Jak mogłeś nie uznać mnie jako swoją córkę?! Jesteś zwykłym dupkiem. Nienawidzę was obu. - wybiegłam z domu. Błąkałam się po mieście, a potem po lesie. 
- Kochanie - ktoś przyciągną mnie do siebie. Po zapachu perfum wyczułam że to Nikodem. Mocno się w niego wtuliłam - Będzie dobrze zobaczysz. Spróbuj chociaż się z nim dogadać.
- Nie wiem czy chce. Zawsze dowiaduje się ostatnia - podał mi chusteczkę. Wytarłam nos i usiadłam na ławce i pokazałam mu miejsce obok. Usiadł. Położyłam głowę na jego ramieniu i rozmyślałam.

~~Amanda~~
Weszłam do domu i zobaczyłam tatę smutnego.
- Co się stało?
- Nic.. - 
- Nie umiesz się wymigiwać. Teraz mów - w tym samym momencie weszła przerażona mama
- Czemu go nie powstrzymałeś? Mogłeś go z domu wyrzucić. Jak się coś stanie naszej córce to ten gnój pożałuje.. - mama przytuliła tatę, a ja nie wiedziałam co się tak właściwie stało.
- Czy może mi ktoś wyjaśnić o co w tym wszystkim chodzi?!
- Milena nie jest córką Twojego taty.. - spojrzałam na nią z miną WTF?. - Miałam romans z kolegą w pracy i zaszłam z nim w ciążę. Dziś się o tym dowiedziała i do tej pory jej nie ma - mama usiadła złamana przy tacie.
- Jak jej się coś stanie to będzie tylko i wyłącznie wasza wina!! - dobiłam ich jeszcze bardziej i wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Szłam w kierunku parku i spotkałam tam Doriana.
- Właśnie miałem do Ciebie iść. Dzwonił Nikodem i wyjaśnił mi sytuacje. Miałem zawiadomić, że jest bezpieczna i zostaje dziś u nas na noc. 
- Będę musiała zadzwonić do koleżanki bo też nie mam zamiaru spać w domu pełnym kłamstw.
- Nie fatyguj się. U mnie zostaniesz. Będziecie z Mileną miały czas na spokojną rozmowę.
- Kocham Cię wiesz? 
- Wiem. Ja Ciebie też - dostałam całusa w usta. Wraz z Dorianem wróciliśmy do mojego domu po rzeczy. Rodzice dalej siedzieli na kanapie. Tylko spojrzeli co robię. Rzuciłam im spojrzenie typu "ani słowa". Trzasnęłam za sobą drzwiami i poszliśmy do domu chłopaków. Żeby takie coś jej zrobić to szczyt. Kiedy szliśmy przy lesie dostrzegliśmy coś dziwnego. 


------------------------------------------------
To mamy nowy rozdział :) 

środa, 27 listopada 2013

Rozdział XIII

~3 miesiące później~
~~Milena~~
Nie mam kontaktu z Nikodemem od 3 dni. Martwię się o niego. Ale wracając do spraw domowych. Z moimi najlepszymi przyjaciółkami mieszka się bardzo fajnie. Olivia poszła niedawno do pracy, a Livia jak zwykle się obija na kanapie. 
- Wstawaj. Dzisiaj przychodzi moja siostra i trzeba tu posprzątać. - powiedziałam idąc do kuchni.
- No już idę - niechętnie wstała. - Wiesz jak nie cierpię sprzątać
- Wiem, ale dziś jest wyjątkowy dzień.
- Jaki? 
- Nie wiem. Olivia mówiła, że Amanda przyjdzie i będzie niespodzianka. - szukając miotły odpowiedziałam. Dziewczyna wzięła się za sprzątanie kuchni i łazienki. Mi pozostała moja sypialnia i salon. Najpierw wzięłam się za duży pokój. ściągnęłam koc z kanapy, złożyłam go w kostkę i schowałam do szafy. Poprawiłam poduszki. Poznosiłam brudne naczynia do kuchni i odkurzyłam pomieszczenie. Było czysto. Zabrałam się za moją sypialnię. Ładnie zaścieliłam łóżko i również odkurzyłam. Po dłuższym czasie całe mieszkanie śliniło. Zmęczone rzuciłyśmy się na kanapę. Było już ciemno
- Nigdy więcej sprzątania - zaśmiała się blondynka. W tym samym czasie do mieszkania wpadła Olivia. Miała ręce zajęte zakupami. Sporo tego było. Bez namysłu wstałyśmy pomóc jej wnieść to wszystko do kuchni. 
- Widzę, że się postarałyście - pochwaliła nas. - No już, na górę przebrać się bo trochę zajeżdżacie - śmiała się. - Ma być ładnie - krzyknęła kiedy byłyśmy już na górze. Po krótkim czasie obie zeszłyśmy przebrane. Ja ubrałam sukienkę. Spojrzałam na Livię i Olivię. Ładnie wyglądały. 
- Czemu tylko ja mam sukienkę? - zapytałam zdziwiona
- Później się przekonasz. To jak, idziemy? - głos Olivii brzmiał dziwnie.
- Dokąd? Przecież zimno jest na dworze i jeszcze mam zasuwać w sukience. Chyba was głowa boli.
- Chodź, a nie marudź - Livia pociągnęła mnie za rękę. Szłyśmy omijając ciepłe domy. Trzęsłam się z zimna.

~~Amanda~~
Za godzinę jestem umówiona z dziewczynami. Bez chwili namysłu wskoczyłam pod prysznic. Namydliłam ciało następnie spłukując je wodą. Zakręciłam wodę i wytarłam się ręcznikiem. Owinęłam go wokół siebie i zrobiłam delikatny makijaż. Szybkim tempem przebrałam się we wcześniej przygotowane ubranie. Spojrzałam na zegarek. O cholera za 15 minut muszę być po drugiej stronie miasta. Przecież nie zdążę. Zbiegłam ze schodów, wcześnie się potykając.
- Mamooo! 
- Co jest kochanie?
- Zawieziesz mnie do restauracji "Strol"?
- No okej. Daj mi minutkę - poszła po torebkę i kluczyki do auta. Założyła buty na stopy i chwilę później byłyśmy na miejscu. Były wszystkie trzy. Pożegnałam się z mamą i weszłam do środka. Przywitałam się z dziewczynami i zajęłam wolne miejsce. 
- Ja i Livia musimy spadać. Mamy do załatwienia parę spraw na mieście. - wstały ze swoich miejsc i się pożegnały. Chwilę później zniknęły za rogiem. 
- Po co one nas tu ściągnęły? - zapytałam
- Nie wiem. Masz jakąś kasę, bo trochę zgłodniałam? 
- Tak. 
- Nie musicie płacić. My za was zapłacimy - obie nas zamurowało.

środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział XII

Wstałam rano i podeszłam do szafy z zamiarem ubrania się. Wybrałam to i zeszłam na dół zrobić śniadanie. Dom był pusty, więc włączyłam głośno muzykę i potruchtałam do kuchni. Wyjęłam potrzebne składniki do naleśników i zabrałam się za przygotowanie. Usłyszałam dzwonek do drzwi, otworzyłam i wpuściłam Nikodema do środka.
- Chodź do kuchni - powiedziałam
- Co tak ładnie pachnie?
- Moje naleśniki
- Mogę liczyć na chociaż mały kawałek?
- Haha, dostaniesz tyle ile będziesz chciał - po 10 minutach postawiłam na stół jedzenie i zabraliśmy się za konsumowanie.
- Pyszne - pochwalił
- Dzięki. Co będziemy dzisiaj robić?
- Możemy wybrać się na miasto lub do kina.
- Okej. To lecę się przygotować - weszłam schodami w górę i do mojego pokoju. Przeczesałam włosy i delikatnie się umalowałam. Gotowa zeszłam na dół i poszliśmy w stronę parku. Przez całą drogę nie kończyły nam się tematy. Usiedliśmy na ławce.
- Kochanie musimy pogadać - zaczął
- O czym?
- No właśnie do tego zmierzam. Za tydzień będę musiał wyjechać na kilka miesięcy do Londynu, ponieważ mój ojciec dostał tam pracę
- A co ze szkołą?
- Ojciec mnie tam zapisał
- Co będzie z nami? - zapytałam prawie płacząc
- Przecież się nie rozstajemy na długo. Będziemy sms'ować i gadać na skype. Nie płacz będzie dobrze. - wytarł mi łzę i mocno przytulił.
- Myślisz, że poradzimy sobie z tą rozłąką?
- Na pewno. Chodź, wracamy
- Dobrze - Całą drogę rozmawialiśmy o jego wyjeździe do Londynu i o naszym związku. Doszliśmy  do domu i włączyliśmy film.

*Livia*
Mam dom wolny, więc trzeba coś porobić. Ubrałam to i zadzwoniłam do Olivii i Mileny, żeby wpadły do mnie. Milena nie mogła, a Olivia przyjdzie. Zrobiłam coś do przekąszenia i czekałam, aż przyjdzie. Dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam. Wpuściłam ją do środka i usiadłyśmy.
- To o czym chcesz pogadać? - zapytała Olivia
- Wpadłam na pomysł, żebyśmy zamieszkały razem. Mamy w końcu 18 lat i musimy sobie zacząć radzić same. Rodzice kupili mi duży dom, wiec nie chce tam sama mieszkać. Stad mój pomysł. Co Ty na to?
- Ale w senie kto by miał tam zamieszkać?
- No ja, Ty, i Milena.
- Ja się zgadzam. Teraz tylko trzeba zapytać Mileny.
- Jedziemy obejrzeć go?
- Jasne. - Do nowego domu było 20 minut, ale droga wydawała się być krótsza. Wysiadłyśmy z auta Olivii i spojrzałyśmy na nasz nowy dom. Weszłyśmy do środka. Przeszłyśmy przez korytarz do salonu.
- Którą sypialnie wybierasz? - zapytałam u góry
- Tą po prawej
- Okej, a ja ta po lewej. Czyli Milenie przypada środkowa - weszłyśmy najpierw do sypialni Olivii, potem do Mileny, a następnie mojej. Wszystkie były śliczne. Na przeciwko znajdowały się jeszcze 3 pary drzwi, czyli łazienka, pokój gościnny i pusty pokój. Zeszłyśmy na dół i poszłyśmy obejrzeć kuchnię i łazienkę. Cały dom był piękny. Dobrze, że nie będę mieszkała sama.

--------------------------------------
:)

czwartek, 8 sierpnia 2013

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział XI

Mieliśmy już zbierać się do domu, kiedy nagle lekarz przyszedł i oznajmił nam, że Milena się wybudziła. Gdy usłyszeliśmy tak świetną wiadomość, wszyscy chcieliśmy di niej iść. Lekarz powiedział nam, że możemy dwójkami.
- Proszę pana, niech pan nas wpuści wszystkich. Tak długo z nią nie rozmawialiśmy. Proszęęę - błagała lekarza Olivia
- No dobrze, ale tylko na 10 minut.
- Dobrze. Dziękujemy - podziękowałam i poszliśmy do jej sali.
*W sali*
- Heeeej - powiedzieliśmy chórem i zaczęliśmy ją przytulać.
- Co się stało? - zapytała. Nikt z nas nie wiedział jak jej powiedzieć.
*Amanda*
Przełamałam się i zaczęłam jej opowiadać.
- Pamiętasz coś ze swoich urodzin?
- Pamiętam, że dostałam samochód i pożyczyłam go. A potem krzaki i nic więcej.
- No więc w te krzaki wjechał samochód. Oberwałaś. Jesteś tu od jakiś 3 tygodni. Dopiero teraz się obudziłaś. Lekarz nie dawał Ci szans na przeżycie, ale Ty walczyłaś. Teraz będzie dobrze.
- Kto wjechał w te krzaki?
- Ja - odezwała się Livia
- Lepiej nie prowadź już auta - zaczęła się śmiać, a my jej zawtórowaliśmy.
*miesiąc później*
*Milena*
Jestem już w moim ukochanym domu. Nic tak nie poprawia humoru jak piosenka Dawida Kwiatkowskiego - Biegnijmy. Jest to moja ulubiona piosenka. Kiedy sobie nuciłam do pokoju wszedł mój chłopak.
- Czeeść! - podeszłam do niego i musnęłam jego cudne usta. Usiadł na moim łóżku i kazał usiąść obok. - Co się dzieje? - zapytałam zniecierpliwiona
- No bo wiesz. Tak długo Cię nie widziałem i nie zrobiłem tego - chłopak zaczął mnie gilgotać
- Niee! Proszę starczy - krzyczałam i śmiałam się jednocześnie.
- Dobrze. A teraz wyskakuj z piżamy i ubierz coś ładnego. Zabieram Cię na małą przejażdżkę - wstałam z miejsca i podeszłam do szafy. Po dwóch minutach zastanawiania się wyjęłam to. Wyszłam z pokoju i udałam się do łazienki. Po jakimś czasie wyszłam gotowa do wyjścia i ruszyłam do samochodu Nikodema.
- Od kiedy Ty masz prawo jazdy?
- Od 2 miesięcy - chłopak ruszył. Włączyłam płytę, którą wzięłam ze sobą i zrobiłam głośno. Na miejscu czekali już na nas nasi przyjaciele. Wysiadłam i się przywitałam z Olivią i Livią. Chłopcy ubrani byli na luzie. Weszliśmy do klubu i zaczęliśmy się bawić. Bawiliśmy się do 2 w nocy, aż usiadłam zmęczona tańcem i się napiłam wody. Puścili wolną muzykę. Każda para ruszyła na parkiet. Przetańczyliśmy całą piosenkę i wyszliśmy z klubu. Nikodem mnie odprowadził. Lekko wcięta weszłam do domu i chciałam iść na górę, kiedy światło się zapaliło.
- Gdzie się było? - zapytała Amanda
- W klubie ciekawska babo - zaczęłyśmy się śmiać
- Dobra leć na górę bo widzę, że nie jesteś w stanie rozmawiać
- Dzięki za zrozumienie - poszłam do góry i położyłam się spać.


--------------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki. Brak weny ;c
3 kom i następny

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział X

- Wezwijcie lekarza! - Jordanowi zrobili badania. Okazało się że ma zaniki pamięci. Byliśmy w szoku. Tyle nieszczęść w jeden dzień. Oby jutro był dobry.
*Livia*
Jak usłyszałam diagnozę o zaniku pamięci Jordana to myślałam że wszystko porozwalam na tym korytarzu. Mój ukochany mnie nie pamięta. Usiadłam koło Nikodema, który patrzał w jedno miejsce i się cały trząsł. Schowałam twarz w dłonie i zaczęłam płakać jak małe dziecko.
*Następny dzień*
*Amanda*
Jordan czeka na swoich rodziców, ponieważ tylko ich rozpoznaje. Wtuliłam się w Doriana.
- Livia zbierajcie się do domu. Jak się obudzi czy coś dam wam znać.
- Masz racje. Dzwoń jak się polepszy.
- Weźmiesz resztę ze sobą?
- Jasne. - Livia podeszła do reszty i ich zabrała. Nikodem został. Nie chciał opuszczać szpitala.
*30 min później*
*Nikodem*
Lekarz pozwolił mi wejść na 30 minut do sali.
- Cześć kochanie - powiedziałem do śpiącej dziewczyny. Usiadłem na krzesełku obok jej łóżka i złapałem ją za rękę - Wiem że mnie słyszysz. Teraz kiedy wszystko się zaczęło układać i w końcu jestem na maksa szczęśliwy coś musiało się spieprzyć. Nie zostawiaj mnie samego na tym pogmatwanym świecie. Gdybyś nie daj Boże umarła, przecież bym sobie nie poradził bez Ciebie. To Ty mi dałaś szczęście, to Ty byłaś moją pierwszą myślą przed snem i po przebudzeniu się rano, to dzięki Tobie się uśmiecham. Jednym słowem oszalałem na Twoim punkcie, i nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham. - mówiłem ze łzami w oczach. - Wszyscy tu na Ciebie czekamy. Dasz radę. Jesteś silna, wiem to. - nagle linia, która rysowała trójkąty robiła się prosta. Szybkim tempem pobiegłem po lekarza. wbiegli do jej sali a mnie wyproszono.
*10 minut później*
Chodziłem od ściany do ściany nie wiedząc co się w środku dzieje. Amanda próbowała mnie uspokoić.
- Ona jest silna. Po prostu chciała nas wystraszyć - mówiła te słowa sama w nie nie wierząc. Po chwili wyszedł lekarz. Jego mina wyglądała nie za dobrze.
- I co z nią?
- Nie za dobrze. Sądzę że tego nie przeżyje. To tylko kwestia czasu. - po tych słowach cały mój świat legł w gruzach. Wybiegłem ze szpitala, nie patrząc czy wpadam na ludzi. Po prostu biegłem przed siebie. Musiałem sobie wszystko przemyśleć.
*Amanda*
Zadzwoniłam do reszty, żeby przyjechali. Niecałe 10 minut później byli już na miejscu.
- Co się stało? - pytała Olivia.
- Dzisiaj w nocy... - zacięłam się. Łzy zaczęły napływać do oczu - Milena miała zatrzymanie akcji serca. Na szczęście ją odratowali, ale lekarz powiedział że to tylko kwestia czasu jak stanie się najgorsze. Daje jej 2/3 tygodnie góra miesiąc. - Wszyscy stali zszokowani. Mięli łzy w oczach tak samo jak ja.
- Gdzie jest Nikodem? - zapytał Ksawier
- Nie wiem. Jakieś 15 minut temu wybiegł ze szpitala.
- Trzeba go poszukać, bo jeszcze coś sobie zrobi. Dam znać jak go znajdę. - powiedział i zniknął za zakrętem.
*Nikodem*
Wróciłem przed szpital i usiadłem na ławce chowając głowę w dłonie. Nie wierzyłem w słowa lekarza. Ja wiem że ona się obudzi. Po prostu to wiem. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Ksawiera.
- Stary tak mi przykro. - mimowolnie się do niego przytuliłem i rozpłakałem.
- Ona będzie żyła, ja to wiem - powtarzałem jak w jakimś amoku.
*3 tygodnie później*
*Livia*
Jordanowi wróciła już pamięć. Bardzo się ciesze. Te tygodnie bardzo się dłużą. Nikodem siedzi 24/h  w sali Mileny. Wszyscy się już powoli przyzwyczailiśmy do tej smutnej wieści. A tak na poważnie to jesteśmy załamani. Nikt z nas się czegoś takiego nie spodziewał. Jeszcze miesiąc temu wszystko było w porządku. Milena mówiła, śmiała się, a teraz? Leży na tej pieprzonej sali. Mieliśmy już zbierać się do domu, kiedy nagle lekarz przyszedł i oznajmił nam, że Milena...

-----------------------------------------------------------------
3 komentarze i dalej ♥
Dziękuje za te ponad 700 wyświetleń. Cieszę się, że to ktoś wgl czyta ♥