Muzyka

środa, 27 listopada 2013

Rozdział XIII

~3 miesiące później~
~~Milena~~
Nie mam kontaktu z Nikodemem od 3 dni. Martwię się o niego. Ale wracając do spraw domowych. Z moimi najlepszymi przyjaciółkami mieszka się bardzo fajnie. Olivia poszła niedawno do pracy, a Livia jak zwykle się obija na kanapie. 
- Wstawaj. Dzisiaj przychodzi moja siostra i trzeba tu posprzątać. - powiedziałam idąc do kuchni.
- No już idę - niechętnie wstała. - Wiesz jak nie cierpię sprzątać
- Wiem, ale dziś jest wyjątkowy dzień.
- Jaki? 
- Nie wiem. Olivia mówiła, że Amanda przyjdzie i będzie niespodzianka. - szukając miotły odpowiedziałam. Dziewczyna wzięła się za sprzątanie kuchni i łazienki. Mi pozostała moja sypialnia i salon. Najpierw wzięłam się za duży pokój. ściągnęłam koc z kanapy, złożyłam go w kostkę i schowałam do szafy. Poprawiłam poduszki. Poznosiłam brudne naczynia do kuchni i odkurzyłam pomieszczenie. Było czysto. Zabrałam się za moją sypialnię. Ładnie zaścieliłam łóżko i również odkurzyłam. Po dłuższym czasie całe mieszkanie śliniło. Zmęczone rzuciłyśmy się na kanapę. Było już ciemno
- Nigdy więcej sprzątania - zaśmiała się blondynka. W tym samym czasie do mieszkania wpadła Olivia. Miała ręce zajęte zakupami. Sporo tego było. Bez namysłu wstałyśmy pomóc jej wnieść to wszystko do kuchni. 
- Widzę, że się postarałyście - pochwaliła nas. - No już, na górę przebrać się bo trochę zajeżdżacie - śmiała się. - Ma być ładnie - krzyknęła kiedy byłyśmy już na górze. Po krótkim czasie obie zeszłyśmy przebrane. Ja ubrałam sukienkę. Spojrzałam na Livię i Olivię. Ładnie wyglądały. 
- Czemu tylko ja mam sukienkę? - zapytałam zdziwiona
- Później się przekonasz. To jak, idziemy? - głos Olivii brzmiał dziwnie.
- Dokąd? Przecież zimno jest na dworze i jeszcze mam zasuwać w sukience. Chyba was głowa boli.
- Chodź, a nie marudź - Livia pociągnęła mnie za rękę. Szłyśmy omijając ciepłe domy. Trzęsłam się z zimna.

~~Amanda~~
Za godzinę jestem umówiona z dziewczynami. Bez chwili namysłu wskoczyłam pod prysznic. Namydliłam ciało następnie spłukując je wodą. Zakręciłam wodę i wytarłam się ręcznikiem. Owinęłam go wokół siebie i zrobiłam delikatny makijaż. Szybkim tempem przebrałam się we wcześniej przygotowane ubranie. Spojrzałam na zegarek. O cholera za 15 minut muszę być po drugiej stronie miasta. Przecież nie zdążę. Zbiegłam ze schodów, wcześnie się potykając.
- Mamooo! 
- Co jest kochanie?
- Zawieziesz mnie do restauracji "Strol"?
- No okej. Daj mi minutkę - poszła po torebkę i kluczyki do auta. Założyła buty na stopy i chwilę później byłyśmy na miejscu. Były wszystkie trzy. Pożegnałam się z mamą i weszłam do środka. Przywitałam się z dziewczynami i zajęłam wolne miejsce. 
- Ja i Livia musimy spadać. Mamy do załatwienia parę spraw na mieście. - wstały ze swoich miejsc i się pożegnały. Chwilę później zniknęły za rogiem. 
- Po co one nas tu ściągnęły? - zapytałam
- Nie wiem. Masz jakąś kasę, bo trochę zgłodniałam? 
- Tak. 
- Nie musicie płacić. My za was zapłacimy - obie nas zamurowało.

środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział XII

Wstałam rano i podeszłam do szafy z zamiarem ubrania się. Wybrałam to i zeszłam na dół zrobić śniadanie. Dom był pusty, więc włączyłam głośno muzykę i potruchtałam do kuchni. Wyjęłam potrzebne składniki do naleśników i zabrałam się za przygotowanie. Usłyszałam dzwonek do drzwi, otworzyłam i wpuściłam Nikodema do środka.
- Chodź do kuchni - powiedziałam
- Co tak ładnie pachnie?
- Moje naleśniki
- Mogę liczyć na chociaż mały kawałek?
- Haha, dostaniesz tyle ile będziesz chciał - po 10 minutach postawiłam na stół jedzenie i zabraliśmy się za konsumowanie.
- Pyszne - pochwalił
- Dzięki. Co będziemy dzisiaj robić?
- Możemy wybrać się na miasto lub do kina.
- Okej. To lecę się przygotować - weszłam schodami w górę i do mojego pokoju. Przeczesałam włosy i delikatnie się umalowałam. Gotowa zeszłam na dół i poszliśmy w stronę parku. Przez całą drogę nie kończyły nam się tematy. Usiedliśmy na ławce.
- Kochanie musimy pogadać - zaczął
- O czym?
- No właśnie do tego zmierzam. Za tydzień będę musiał wyjechać na kilka miesięcy do Londynu, ponieważ mój ojciec dostał tam pracę
- A co ze szkołą?
- Ojciec mnie tam zapisał
- Co będzie z nami? - zapytałam prawie płacząc
- Przecież się nie rozstajemy na długo. Będziemy sms'ować i gadać na skype. Nie płacz będzie dobrze. - wytarł mi łzę i mocno przytulił.
- Myślisz, że poradzimy sobie z tą rozłąką?
- Na pewno. Chodź, wracamy
- Dobrze - Całą drogę rozmawialiśmy o jego wyjeździe do Londynu i o naszym związku. Doszliśmy  do domu i włączyliśmy film.

*Livia*
Mam dom wolny, więc trzeba coś porobić. Ubrałam to i zadzwoniłam do Olivii i Mileny, żeby wpadły do mnie. Milena nie mogła, a Olivia przyjdzie. Zrobiłam coś do przekąszenia i czekałam, aż przyjdzie. Dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam. Wpuściłam ją do środka i usiadłyśmy.
- To o czym chcesz pogadać? - zapytała Olivia
- Wpadłam na pomysł, żebyśmy zamieszkały razem. Mamy w końcu 18 lat i musimy sobie zacząć radzić same. Rodzice kupili mi duży dom, wiec nie chce tam sama mieszkać. Stad mój pomysł. Co Ty na to?
- Ale w senie kto by miał tam zamieszkać?
- No ja, Ty, i Milena.
- Ja się zgadzam. Teraz tylko trzeba zapytać Mileny.
- Jedziemy obejrzeć go?
- Jasne. - Do nowego domu było 20 minut, ale droga wydawała się być krótsza. Wysiadłyśmy z auta Olivii i spojrzałyśmy na nasz nowy dom. Weszłyśmy do środka. Przeszłyśmy przez korytarz do salonu.
- Którą sypialnie wybierasz? - zapytałam u góry
- Tą po prawej
- Okej, a ja ta po lewej. Czyli Milenie przypada środkowa - weszłyśmy najpierw do sypialni Olivii, potem do Mileny, a następnie mojej. Wszystkie były śliczne. Na przeciwko znajdowały się jeszcze 3 pary drzwi, czyli łazienka, pokój gościnny i pusty pokój. Zeszłyśmy na dół i poszłyśmy obejrzeć kuchnię i łazienkę. Cały dom był piękny. Dobrze, że nie będę mieszkała sama.

--------------------------------------
:)

czwartek, 8 sierpnia 2013

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział XI

Mieliśmy już zbierać się do domu, kiedy nagle lekarz przyszedł i oznajmił nam, że Milena się wybudziła. Gdy usłyszeliśmy tak świetną wiadomość, wszyscy chcieliśmy di niej iść. Lekarz powiedział nam, że możemy dwójkami.
- Proszę pana, niech pan nas wpuści wszystkich. Tak długo z nią nie rozmawialiśmy. Proszęęę - błagała lekarza Olivia
- No dobrze, ale tylko na 10 minut.
- Dobrze. Dziękujemy - podziękowałam i poszliśmy do jej sali.
*W sali*
- Heeeej - powiedzieliśmy chórem i zaczęliśmy ją przytulać.
- Co się stało? - zapytała. Nikt z nas nie wiedział jak jej powiedzieć.
*Amanda*
Przełamałam się i zaczęłam jej opowiadać.
- Pamiętasz coś ze swoich urodzin?
- Pamiętam, że dostałam samochód i pożyczyłam go. A potem krzaki i nic więcej.
- No więc w te krzaki wjechał samochód. Oberwałaś. Jesteś tu od jakiś 3 tygodni. Dopiero teraz się obudziłaś. Lekarz nie dawał Ci szans na przeżycie, ale Ty walczyłaś. Teraz będzie dobrze.
- Kto wjechał w te krzaki?
- Ja - odezwała się Livia
- Lepiej nie prowadź już auta - zaczęła się śmiać, a my jej zawtórowaliśmy.
*miesiąc później*
*Milena*
Jestem już w moim ukochanym domu. Nic tak nie poprawia humoru jak piosenka Dawida Kwiatkowskiego - Biegnijmy. Jest to moja ulubiona piosenka. Kiedy sobie nuciłam do pokoju wszedł mój chłopak.
- Czeeść! - podeszłam do niego i musnęłam jego cudne usta. Usiadł na moim łóżku i kazał usiąść obok. - Co się dzieje? - zapytałam zniecierpliwiona
- No bo wiesz. Tak długo Cię nie widziałem i nie zrobiłem tego - chłopak zaczął mnie gilgotać
- Niee! Proszę starczy - krzyczałam i śmiałam się jednocześnie.
- Dobrze. A teraz wyskakuj z piżamy i ubierz coś ładnego. Zabieram Cię na małą przejażdżkę - wstałam z miejsca i podeszłam do szafy. Po dwóch minutach zastanawiania się wyjęłam to. Wyszłam z pokoju i udałam się do łazienki. Po jakimś czasie wyszłam gotowa do wyjścia i ruszyłam do samochodu Nikodema.
- Od kiedy Ty masz prawo jazdy?
- Od 2 miesięcy - chłopak ruszył. Włączyłam płytę, którą wzięłam ze sobą i zrobiłam głośno. Na miejscu czekali już na nas nasi przyjaciele. Wysiadłam i się przywitałam z Olivią i Livią. Chłopcy ubrani byli na luzie. Weszliśmy do klubu i zaczęliśmy się bawić. Bawiliśmy się do 2 w nocy, aż usiadłam zmęczona tańcem i się napiłam wody. Puścili wolną muzykę. Każda para ruszyła na parkiet. Przetańczyliśmy całą piosenkę i wyszliśmy z klubu. Nikodem mnie odprowadził. Lekko wcięta weszłam do domu i chciałam iść na górę, kiedy światło się zapaliło.
- Gdzie się było? - zapytała Amanda
- W klubie ciekawska babo - zaczęłyśmy się śmiać
- Dobra leć na górę bo widzę, że nie jesteś w stanie rozmawiać
- Dzięki za zrozumienie - poszłam do góry i położyłam się spać.


--------------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki. Brak weny ;c
3 kom i następny

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział X

- Wezwijcie lekarza! - Jordanowi zrobili badania. Okazało się że ma zaniki pamięci. Byliśmy w szoku. Tyle nieszczęść w jeden dzień. Oby jutro był dobry.
*Livia*
Jak usłyszałam diagnozę o zaniku pamięci Jordana to myślałam że wszystko porozwalam na tym korytarzu. Mój ukochany mnie nie pamięta. Usiadłam koło Nikodema, który patrzał w jedno miejsce i się cały trząsł. Schowałam twarz w dłonie i zaczęłam płakać jak małe dziecko.
*Następny dzień*
*Amanda*
Jordan czeka na swoich rodziców, ponieważ tylko ich rozpoznaje. Wtuliłam się w Doriana.
- Livia zbierajcie się do domu. Jak się obudzi czy coś dam wam znać.
- Masz racje. Dzwoń jak się polepszy.
- Weźmiesz resztę ze sobą?
- Jasne. - Livia podeszła do reszty i ich zabrała. Nikodem został. Nie chciał opuszczać szpitala.
*30 min później*
*Nikodem*
Lekarz pozwolił mi wejść na 30 minut do sali.
- Cześć kochanie - powiedziałem do śpiącej dziewczyny. Usiadłem na krzesełku obok jej łóżka i złapałem ją za rękę - Wiem że mnie słyszysz. Teraz kiedy wszystko się zaczęło układać i w końcu jestem na maksa szczęśliwy coś musiało się spieprzyć. Nie zostawiaj mnie samego na tym pogmatwanym świecie. Gdybyś nie daj Boże umarła, przecież bym sobie nie poradził bez Ciebie. To Ty mi dałaś szczęście, to Ty byłaś moją pierwszą myślą przed snem i po przebudzeniu się rano, to dzięki Tobie się uśmiecham. Jednym słowem oszalałem na Twoim punkcie, i nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham. - mówiłem ze łzami w oczach. - Wszyscy tu na Ciebie czekamy. Dasz radę. Jesteś silna, wiem to. - nagle linia, która rysowała trójkąty robiła się prosta. Szybkim tempem pobiegłem po lekarza. wbiegli do jej sali a mnie wyproszono.
*10 minut później*
Chodziłem od ściany do ściany nie wiedząc co się w środku dzieje. Amanda próbowała mnie uspokoić.
- Ona jest silna. Po prostu chciała nas wystraszyć - mówiła te słowa sama w nie nie wierząc. Po chwili wyszedł lekarz. Jego mina wyglądała nie za dobrze.
- I co z nią?
- Nie za dobrze. Sądzę że tego nie przeżyje. To tylko kwestia czasu. - po tych słowach cały mój świat legł w gruzach. Wybiegłem ze szpitala, nie patrząc czy wpadam na ludzi. Po prostu biegłem przed siebie. Musiałem sobie wszystko przemyśleć.
*Amanda*
Zadzwoniłam do reszty, żeby przyjechali. Niecałe 10 minut później byli już na miejscu.
- Co się stało? - pytała Olivia.
- Dzisiaj w nocy... - zacięłam się. Łzy zaczęły napływać do oczu - Milena miała zatrzymanie akcji serca. Na szczęście ją odratowali, ale lekarz powiedział że to tylko kwestia czasu jak stanie się najgorsze. Daje jej 2/3 tygodnie góra miesiąc. - Wszyscy stali zszokowani. Mięli łzy w oczach tak samo jak ja.
- Gdzie jest Nikodem? - zapytał Ksawier
- Nie wiem. Jakieś 15 minut temu wybiegł ze szpitala.
- Trzeba go poszukać, bo jeszcze coś sobie zrobi. Dam znać jak go znajdę. - powiedział i zniknął za zakrętem.
*Nikodem*
Wróciłem przed szpital i usiadłem na ławce chowając głowę w dłonie. Nie wierzyłem w słowa lekarza. Ja wiem że ona się obudzi. Po prostu to wiem. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Ksawiera.
- Stary tak mi przykro. - mimowolnie się do niego przytuliłem i rozpłakałem.
- Ona będzie żyła, ja to wiem - powtarzałem jak w jakimś amoku.
*3 tygodnie później*
*Livia*
Jordanowi wróciła już pamięć. Bardzo się ciesze. Te tygodnie bardzo się dłużą. Nikodem siedzi 24/h  w sali Mileny. Wszyscy się już powoli przyzwyczailiśmy do tej smutnej wieści. A tak na poważnie to jesteśmy załamani. Nikt z nas się czegoś takiego nie spodziewał. Jeszcze miesiąc temu wszystko było w porządku. Milena mówiła, śmiała się, a teraz? Leży na tej pieprzonej sali. Mieliśmy już zbierać się do domu, kiedy nagle lekarz przyszedł i oznajmił nam, że Milena...

-----------------------------------------------------------------
3 komentarze i dalej ♥
Dziękuje za te ponad 700 wyświetleń. Cieszę się, że to ktoś wgl czyta ♥

piątek, 24 maja 2013

Rozdział IX


*Amanda*
Zobaczyłam że auto gwałtownie skręca w krzaki. Wszyscy podbiegliśmy do auta. Widok był masakryczny. Livia i Jordan byli nieprzytomni, mieli zakrwawione głowy. Na czele mieli niewielką ranę. Ktoś wezwał karetkę. Przyjechała po 10 minutach. Na szczęście Livia i Jordan byli już przytomni, a sanitariusze powiedzieli, że wszystko jest w porządku i że wystarczą 2 szwy i będzie dobrze.
- Gdzie Milena?! - zapytała jakaś dziewczyna.
*Nikodem*
- Milena! - wszyscy zaczęli jej szukać. Pobiegłem do krzaków, w które wjechał samochód i zobaczyłem jak leży cała zakrwawiona.
- Tu jest. Szybko!!
- Dziewczyna się znalazła. Jest nie przytomna, prawdopodobnie uderzył w nią samochód, ma słabo wyczuwalny puls. - sanitariusz coś tam mówił do tego urządzenia przyczepionego do kamizelki. Stałem osłupiały. Łzy same napłynęły mi do oczu. Jakiś facet mnie odsunął. Wzięli Milenę na nosze i zawieźli do karetki. Jej rodzice pojechali z nią, a ja, Ksawier, Dorian, Olivia i Amanda zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do szpitala. Kiedy byliśmy już w środku jej rodzice siedzieli bez ruchu, a jej matka płakała. Amanda podbiegła do nich i ich przytuliła. Usiedliśmy w jednym miejscu i czekaliśmy na wieści. Jordan i Livia dołączyli do nas po 30 minutach. Nie mogłem się uspokoić. Chodziłem od ściany do ściany.-
- Nikodem, usiądź. - powiedziała zmartwiona Livia
- Nie usiedzę w jednym miejscu - podeszła do mnie i mnie przytuliła
- Wszystko będzie dobrze zobaczysz. Jak widzisz nie tylko Ty się martwisz. Wszyscy jesteśmy przestraszeni. Usiądź spokojnie i czekaj tak jak my. Chodzenie jej nie pomoże. - posłuchałem jej. Po trzech godzinach wyszedł lekarz.
- Co z nią panie doktorze? - zapytała mama Mileny
- Niestety nie mam dobrych wieści. Są to decydujące 72 godziny Jej stan jest krytyczny. Nie oddycha samodzielnie, pomaga jej w tym specjalne urządzenie. Jest w śpiączce i nie wiadomo ile to potrwa. - kiedy to usłyszałem usiadłem w miejscu i zacząłem płakać. Amanda mnie przytuliła
- Możemy do niej wejść? - zapytała mama Mileny
- Tak, ale dwójkami, i tylko na 10 minut.
*Livia*
- To moja wina. Gdybym nie wsiadła za kierownicę nic by się nie stało.
- Livio to nie jest niczyja wina. Stało się co się stać miało. Będzie dobrze. Wyjdzie z tego zobaczysz - tata Mileny poklepał mnie po plecach i razem ze swoją żoną weszli do sali, gdzie leży Milena.
*Jordan*
- Jeszcze nigdy nie widziałem Nikodema w takim stanie.
- Ja też nie. Pierwszy raz się chyba zakochał na poważnie. Milena wyjdzie z tego, na pewno.
- Ksawier gdzie zgubiłeś Olivię?
- Poszła po kawy dla każdego.
*Mama Mileny*
Kiedy weszłam do sali mojej córki nie mogłam uwierzyć w to co widzę. To było tragiczne. Usiadłam koło niej i chwyciłam za jej dłoń. Była chłodna i nieruchoma. Łzy leciały mi strumieniami. Mąż przytulił mnie
- Wszystko będzie dobrze. Trzeba być dobrej myśli. Nasza córka będzie żyła. Zobaczysz - po tych słowach mąż płakał tak jak ja.
- Córeczko wszyscy tu jesteśmy. Czekamy aż się obudzisz. Nic Ci nie będzie. mam nadzieję że masz piękny sen. Niedługo się obudzisz i zobaczysz nas wszystkich - mówiłam przez łzy.
- Niestety, 10 minut minęło. Musze państwa prosić o wyjście.
*Ksawier*
- Gdzie ja jestem?
- Stary, przecież wiesz.
- Stary? Kim Ty jesteś?
- Ksawier co się dzieje? - pytała się Olivia
- Nie wiem.
- Jordan wszystko w porządku ?
- Kto to Jordan?
- Wezwijcie lekarza! - Jordanowi zrobili badania. Okazało się że ma...


----------------------------------------------
3 komentarze, następny rozdział : P 

piątek, 17 maja 2013

Rozdział VIII


Dzwonili ze szpitala.
- Słucham?
- Pani Aleksandra Ignaczak? - kamień spadł mi z serca że nie chodziło o nikogo kogo znam
- Pomyłka
- Przepraszam, musieliśmy przekręcić cyfry. Do widzenia.
- Do widzenia - rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni.
- Kto to był? - zapytała Livia?
- Ze szpitala dzwonili, ale to była pomyłka
- to dobrze.To Olivia kontynuuj.
- No więc na czym to ja skończyłam, a. No więc Ksawier zabrał mnie na plażę i zakrył mi oczy. Zaczęliśmy iść przed siebie. Kazał się zatrzymać i odsłonił mi oczy. Miejsce wyglądało cudownie. Potem zaczęliśmy jeść. Na końcu rozłożył koc i podziwialiśmy zachód słońca. Potem wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do mojego domu. Przy moim domu wysiedliśmy i odprowadził mnie pod same drzwi. Już miałam wchodzić a on się odwrócił i podszedł. Zapytał czy zostanę jego dziewczyną. Zgodziłam się. Pocałował mnie i poszedł do samochodu, a ja weszłam do domu. Po tym zdarzeniu nie spałam do 3.
- Jak romantycznie. W końcu jesteście razem. Ja i Milena zastanawiałyśmy się kiedy on w końcu Cię poprosi o chodzenie. To szczęścia życzę.
- Ja też życzę szczęścia. A teraz będę leciała, bo muszę przygotować przyjęcie urodzinowe na jutro. Do zobaczenia później.
- No papa.
*Livia*
Pożegnałam się z dziewczynami buziakiem w policzek i pobiegłam do domu. Kiedy doszłam w drzwiach zobaczyłam moją mamę, która woła żebym się pospieszyła. Weszłam do domu i poszłam prosto do salonu, gdzie czekałam na mnie krawcowa, żeby zrobić kreację na moje jutrzejsze urodziny. Tata zadzwonił do swojego kolegi, który pracuje w wynajęciach sal i zapytał czy mogę tam urządzić imprezę. Zgodził się od razu. Dobrze, że jutro nie ma szkoły, mam więcej czasu na urządzenie pomieszczenia. Zostało mi tylko pozapraszać gości. Kiedy skończyłam było już późno. Wzięłam prysznic, założyłam piżamę i wskoczyłam w łóżko. Zasnęłam niemal od razu.
**Następny dzień**
Obudził mnie budzik o 9 rano. Wstałam i poszłam się umyć. Ubrałam dres i pomalowałam oczy tuszem.
- Livia, jedziemy.
- Już idę tato - zbiegłam po schodach i ruszyłam za tatą do samochodu.- Zaraz przyjdę, idę po notatnik, w którym wszystko mam zapisane - dwie minuty i byłam z powrotem w aucie. Podczas jechania sprawdziłam czy ktoś odpowiedział na zaproszenie. O dziwo wszyscy odpowiedzieli że chętnie przyjdą. Dojechaliśmy na miejsce. Na samą myśl o dekorowaniu twarz mi się cieszyła. Po czterech godzinach wszystko było przygotowane. Zostały jeszcze 3 godziny do rozpoczęcia więc pojechałam do domu. Zostałam sama bo moi rodzice i Amanda gdzieś pojechali.
*Amanda*
Rodzice dali mi 500 zł żebym coś Mienie kupiła, a sami poszli po wybrany tydzień temu samochód. Na szczęście Milena zdawała w wieku 16 lat więc co nieco już wie. Obeszłam wszystkie sklepy i weszłam do jubilera. Zapłaciłam, wyszłam ze sklepu i odebrałam dzwoniący telefon.
- Cześć Dorian
- Cześć. Chciałem się zapytać co mogę kupić Twojej siostrze na urodziny, bo nie wiem co ona lubi
- Możesz dać ze mną jak chcesz albo z bratem
- Wiem ale chciałbym dodać coś od siebie
- Wystarczy kartka urodzinowa i dajesz ze mną
- Dobrze. Dzięki kotek. Kocham Cię
- To do zobaczenia misiek. Ja Ciebie też - rozłączyłam się i ruszyłam do domu aby się przygotować. Po 30 minutach byłam już w domu. Miałam niecałą godzinę na przygotowanie się. Wzięłam szybki prysznic, umalowałam się i ubrałam to.
*Milena*
Byłam już po prysznicu i wymalowaniu się. Wyjęłam z szafy to i ruszyłam na dół. Czekali na mnie już rodzice i Amanda. Wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy do klubu.
*Livia*
- Jordan, Ksawier, Nikodem, Dorian i Olivia pospieszcie się.
- My jesteśmy gotowi - powiedzieli chłopcy ubrani w to (od lewej Ksawier, Jordan i Nikodem) i Dorian w to. Ja ubrałam to a Olivia to . Ruszyliśmy na urodziny. Przy wejściu było sporo ludzi, chyba ze 30. Weszłyśmy do środka i oczom ukazało się pomieszczenie. Wszystko wszystkim się bardzo podobało. Zajęliśmy miejsca i czekaliśmy na jubilatkę. W końcu przyszła. Wszyscy zaczęli klaskać.
*Milena*
Przywitałam się z wszystkimi i rodzice zaprowadzili mnie do mojego miejsca. Kazali mi usiąść. Na  salę przyniesiono tort. Zaczęli śpiewać sto lat. Potem każdy zjadł po kawałku i poszliśmy na parkiet. Pod koniec przyszedł czas na prezenty.
- To ode mnie i Doriana - powiedziała Amanda. Otworzyłam pudełko a tam kartka z życzeniami urodzinowymi i wisiorek. Przytuliłam ich i podziękowałam
- A ten ode mnie i Olivii - powiedziała Livia. W paczce było pudełeczko na biżuterię i 3 wisiorki przyjaźni. Też przytuliłam i podziękowałam.
- Oo a ten ode mnie. - powiedział Nikodem. Otworzyłam a tam kolejny wisiorek - Na tym pendrivie będą nasze wspólne wspomnienia - pocałowałam go w usta i mocno przytuliłam. Podziękowałam
- Ten ode mnie i Ksawiera - powiedział Jordan. Były to dwa perfumy i zegarek. Przytuliłam ich i podziękowałam. Otworzyłam resztę prezentów i w końcu przyszedł czas na prezent rodziców. Zakryli mi oczy i wyprowadzili na dwór. Stałam i nie wiedziałam co to. W końcu mogłam zobaczyć co to. Moim oczom ukazał się mój wymarzony samochód. Nie mogłam powstrzymać łez. Nagle poczułam że chcę mi się wymiotować. Poszłam w krzaki.
*Livia*
- Mogę się przejechać?  - zapytałam Mileny, a ona gdzieś biegnąc dała mi kluczyki. Wsiadłam za kierownicę  i przekręciłam kluczyk.
- Czekaj jadę z Tobą - powiedział Jordan wsiadając na miejsce pasażera. Zrobiliśmy rundkę dookoła budynku. Nagle straciłam panowanie nad kierownicą i wjechałam w krzaki.
*Amanda*
Zobaczyłam że auto gwałtownie skręca w krzaki. Wszyscy podbiegliśmy do auta. Widok był masakryczny. Livia i Jordan byli...




----------------------------------------------------------------
4 komentarze i dalej : )

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział VII

Miejsce wyglądało przepięknie. Na pozór niegrzeczny chłopak a w duchu romantyk.
- Sam to wszystko przygotowałeś? - nie mogłam wyjść z podziwu
- Tak. Starałem się jak mogłem. Podoba się?
- I Ty jeszcze pytasz. Przepięknie. - podeszłam do Ksawiera i dałam mu buziaka w policzek. Zarumienił się. - słodko wyglądasz jak się rumienisz.
- Wcale nie, ale dzięki. To co usiądziemy na piaskowym fotelu?
- Oczywiście - podał mi rękę żebym mogła wejść w tą wykopaną dziurę w pisku.
- Wina?
- Chętnie. - Gadaliśmy i gadaliśmy. W końcu Ksawier rozłożył koc. Położyliśmy się i podziwialiśmy zachód słońca. Położyłam głowę na jego torsie, a on mnie obiął. Po 20 minutach ruszyliśmy w stronę zaparkowanego auta. Gdy dojechaliśmy odprowadził mnie jeszcze do drzwi
- I jak się podobała randka?
- Bardzo. Dziękuję za ten wieczór.
- Mam nadzieję że to kiedyś powtórzymy. - pocałował mnie w usta i ruszył w stronę samochodu - Olivia zaczekaj
- Tak?
- Bo chciałem Cię zapytać czy zostaniesz moją dziewczyną?
- Tak - rzuciłam się chłopakowi na szyję a on mną zakręcił. Pocałował mnie na pożegnanie i poszedł do samochodu. Wsiadł, pomachał i odjechał. Co to był za dzień.  Kocham tego pacana. Szłam przez salon do kuchni żeby wlać sobie soku.
- Gdzie panna się podziewała tyle czasu? - najwidoczniej tata nie spał
- Na randce, przecież wiesz
- A panna wie która godzina?
- Oj tato. Nie gniewaj się.
- No dobrze. Wypij i śmigaj spać.
- Dobrze. Kocham Cię tato. Dobranoc - pocałowałam tatę w policzek i ruszyłam na górę. Wyjęłam z szafy piżamę i poszłam do łazienki się wykąpać. Wlałam do wanny wody i do tego olejek cytrynowy. Związałam włosy, zdjęłam z siebie ubrania i weszłam do wanny. Przez dobre 20 minut siedziałam i wspominałam dzisiejszy dzień. Mogę go uznać jako jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. \
**Następny dzień**
*Livia*
Wstałam rano i podeszłam do szafy, aby wziąć ubranie na dzisiaj.Założyłam to. Weszłam do łazienki żeby się umyć i umalować. Włosy upięła w luźnego koka i zrobiłam delikatny makijaż. Wyszłam i usłyszałam telefon. Zbiegłam do salonu, wzięłam telefon i poszłam do swojego pokoju.
-No cześć Olivio. Co tam?
- Cześć. Możemy się spotkać za godzinę?
- Tak. A coś się stało?
- Wręcz przeciwnie. Dowiesz się w swoim czasie. To do zobaczenia.
- No papa. - rozłączyłam się i ruszyłam do kuchni po moją poranna kawę.
*Milena*
- Co by tu ubrać? - mówiłam sama do siebie. Po chwili wybrałam to. Ubrałam się i zaplotłam kłosa na bok. Makijaż miałam delikatny. Zadzwonił telefon.
- Hallo
- Milena masz dzisiaj czas za godzinę?
- Mam, a co?
- No to spotkamy się tam gdzie zawsze.
- Ok. To do zobaczenia.
- Pa. - Olivia się rozłączyła a ja poszłam do kuchni wypić kawę i zjeść śniadanie.  Po godzinie spotkałyśmy się w parku. Olivia była ubrana w to. Zaczęła opowiadać co się wczoraj zdarzyło. Zadzwonił mój telefon. Dzwonili ze szpitala.
- Słucham?
- Pani ...





----------------------------------------------
Podniesiemy nieco poprzeczkę. 4 komentarze i następny rozdział : )

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział VI

- Chcieliśmy poinformować pana że pański brat jest na komisariacie
- Co zrobił? - zapytał nerwowy
- Nic nie zrobił. Wręcz przeciwnie. Ocalił ważny dowód w sprawie strzelaniny. Przyjedzie go pan odebrać
- Tak, już jadę. Dziękuję za telefon - wyszedł nic nie mówiąc. Dogoniłam go
- Co się stało?
- Dorian jest na komisariacie z Amandą. Jadę ich odebrać.
- Jadę z Tobą.
- Dobrze. Dzięki. - Doszliśmy na komisariat i odebraliśmy ich.
**Następny dzień**
*Milena*
Budzik zadzwonił 6:30 więc wstałam i podeszłam do szafy. Jak zwykle miałam dylemat co ubrać. W końcu zdecydowałam się na ten komplet. Położyłam ubrania na łóżko i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Po 20 minutach byłam już gotowa. Został tylko makijaż. Powieki były pokryte białym cieniem i cienką kreską zrobioną eye-linerem. Usta pokrywał truskawkowy błyszczyk. Godzina 7:10. Wyszłam na przystanek autobusowy gdzie czekały już na mnie dziewczyny. Przywitałyśmy się całusem w policzek. Livia miała na sobie ładny komplecik, Olivia także ładny komplecik.
- Siemaa - usłyszałyśmy z daleka Jordana , który miał na sobie koszulę, spodnie i buty, Nikodema ubranego w t-shirt, spodnie i buty, Ksawiera ubranego w koszulę, spodnie i buty oraz Doriana ubranego w bluzkę spodnie i buty. - Ładnie wyglądacie.
- Dzięki - podziękowałyśmy za komplement. Autobus był jak zawsze o tej samej porze. Usiedliśmy tak jak wczoraj.
- Chcesz iść dziś po szkole się przejść? - zapytał Nikodem lekko podenerwowany.
- Czemu nie. - uśmiechnęłam się. Lekcje minęły zadziwiająco szybko.
- Idziemy? Ja i Livia jesteśmy gotowe
- Sorry dziewczyny ale dziś nie wracam z wami. Umówiłam się z Nikodemem.
- Ohoh. I dopiero teraz nam o tym mówisz?
- Oj nie bądźcie złe. Jakąś wam to wynagrodzę.
- Nie musisz. Cieszymy się razem z Tobą. Dobra my lecimy. Zadzwoń później i wszystko nam opowiedz.
- Dobrze. Będę pamiętała.
- Okej. Papa
- No pa - pożegnałyśmy się i dziewczyny ruszyły w swoją stronę.
*Nikodem*
- Gdzie lecisz stary? Najpierw Ksawier teraz Ty.
- Umówiłem się z Mileną.
- Aa. To powodzenia.
- Dzięki
- Leć bo Twoja panienka czeka.
- Nie jest moja, ale może będzie niedługo.
- Haha. Leć już
- To na razie
- Na razie - Pobiegłem przed szkołę gdzie czekała już na mnie Milena.
- Sorki za spóźnienie. Jordan mnie zatrzymał.
- Nic się nie stało.
- To idziemy?
- Jasne. - obeszliśmy chyba całą warszawę. Mamy dużo wspólnego ze sobą i bardzo dobrze się dogadujemy.Może coś z nas będzie. Odprowadziłem ją do domu i poszedłem w stronę swojego domu.
**2 tygodnie później**
*Livia*
-Wczoraj Jordan zabrał mnie do kina a potem na wieczorny spacer. Zaiskrzyło miedzy nami. Podczas spacerowania rozpadał się deszcz. Byliśmy w parku, więc nie mieliśmy za bardzo gdzie się schować. Na ławce siedział jakiś pan i grał na gitarze. Jordan poprosił mnie do tańca. Było cudownie. Spojrzeliśmy sobie w oczy i to była taka magiczna chwila. Pocałował mnie - mówiłam tak szybko że dziewczyny ledwo mnie zrozumiały
- Jak romantycznie. A jak tam z Nikodemem?
- Powiedział mi że mu się strasznie podobam. Zapytał czy chcę być jego dziewczyną. Zgodziłam się - mówiła podekscytowana - A co z Ksawierem?
-Dzisiaj mnie gdzieś zaprosił, ale nie wiem gdzie
- Oj Olivia nie przejmuj się. Na pewno wszystko pójdzie jak powinno. A teraz uszy do góry i szykuj się powoli. A my z Mileną zaraz u Ciebie będziemy. - Po 10 minutach byłyśmy już na miejscu. Weszłyśmy do jej pokoju i od razu rzuciłyśmy się do szafy. Ja szukałam ubrania a Milena malowała i czesała Olivię. W końcu była gotowa. Ubrała piękny strój, a fryzurę miała przepiękną.
*Olivia*
Wyglądałam idealnie.
- Dzięki dziewczyny. Bez was bym nie wyglądała jak teraz.
- Nie ma za co. - ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. Ksawier ubrał to. W ręku miał bukiet czerwonych róż. Milena wzięła kwiaty ode mnie, a ja wyszłam. Szliśmy swobodnie i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Tak nagle chwycił moją dłoń. Nie wyrwałam jej. Zaprowadził mnie do nieznanego mi dotąd miejsca. Zakrył mi oczy swoimi dłońmi i prowadził przed siebie. Gdy wziął dłonie stałam oszołomiona. Miejsce wyglądało....


----------------------------------------------------------
3 komentarze i dalej ; p

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział V

Gdy już wychodziliśmy z parku zobaczyliśmy jak jakiś facet napadł na staruszkę. Dorian pobiegł za nim żeby odzyskać skradzioną rzecz, a ja podeszłam do staruszki i pomogłam jej wstać z ziemi.
- Nic pani nie jest? - zapytałam zmartwiona
- Raczej nic, ale moja torebka. Tam jest ważna rzecz, które muszę zanieść na policję.
- Niech się pani nie martwi, Dorian ją odzyska. Przepraszam że zapytam ale jaka ważna rzecz?
- Wczoraj wieczorem chciałam nagrać dla moich wnuków mojego kotka, który bawi się na balkonie. Nagrałam młodego chłopca, który chciał zastrzelić dilera bo sprzedał mu za mało - sekundę się zastanawiała - nie pamiętam nazwy. W każdym razie spojrzał na mnie i mi zagroził że jeżeli coś powiem to mnie zabije. Ktoś wezwał policję w miejsce zdarzenia, ale ja nie miałam odwagi żeby dać to nagranie. Po prostu się bałam. Przemyślałam wszystko i postanowiłam że zaniosę. A dziś jak widać pozbawiono mnie nagrania.
- Proszę oto pani torebka. Mam nadzieję że nic nie zginęło. - kobieta szybko zajrzała do wnętrza torebki
- Nic. Jakie szczęście. Dziękuję Ci chłopcze. Teraz mogę zanieść to nagranie.
- Przecież poradziłaby pani sobie i bez nagrania.
- Może i tak, ale tu są mocniejsze dowody. Jeszcze raz dziękuję. A teraz już pójdę. Do zobaczenia.
- Proszę poczekać
- Słucham? zapytała zdziwiona kobieta
- Może lepiej będzie jak odprowadzimy panią pod posterunek. Ten świr może wrócić - kobieta się uśmiechnęła
- Och dziękuję. Jakie mam szczęście że was dzieciaki spotkałam. - ruszyliśmy w stronę posterunku.
*Olivia*
Skończyliśmy oglądać film. Na górze było cicho. Za cicho. Poszłam sprawdzić co się dzieje. Nikogo nie zastałam w pokoju Amelii ani Mileny.
- Ej młodzi wybyli! - krzyknęłam z góry. Zeszłam do kuchni gdzie wszyscy się zgromadzili.
- Jak nie ma?
- Nie wiem, po prostu.
- Poszli pewnie się przejść. Nic złego przecież im się nie stało prawda? - mówiła Milena nalewając wszystkim soku pomarańczowego.
- Podobał się horror?
- Nikodem nie przypominaj proszę - Milena zrobiła dziwną minę
- Nie był aż tak zły.
- Dla Ciebie Livia żaden horror nie był zły, zwłaszcza że za nimi przepadasz. - śmiała się Milena
- Ten horror był słaby. Oglądałem lepsze - odezwał się mniej zachwycony Jordan
- Dobra niech młodzi już przychodzą bo muszę zaraz z bratem lecieć na obiad.
- Spokojnie, zdążycie. Która godzina? - zapytałam się.
- 15 a co?
- O cholera muszę się zbierać bo nie zdążę do lekarza
- To leć. Spotkamy się jutro tam gdzie zawsze. Pamiętasz co mamy wziąć?
- Tak. Ja biorę cukierki, Ty chipsy a Livia ciastka.
- Tak. To zdzwonimy się jakąś wieczorem.
- Okej - pożegnałam się ze wszystkimi i ruszyłam do wejścia.
Z kuchni usłyszałam dzwonek do telefonu
- Ale jak to? - usłyszałam głos Ksawiera
- Chcieliśmy poinformować pana że pański brat...


---------------
3 komentarze i dalej ♥

sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział IV

- Było to tak. 2 lata temu w pierwszy dzień szkoły szlam na stołówkę i tam się zaczęło. Wzięłam tacę i poszłam po drugie śniadanie. Wzięłam kanapkę z szynką, serem, pomidorem i ogórkiem do tego jeszcze skok z wiśni. Usiadłam przy stoliku i zaczęłam konsumować posiłek. Wtedy dosiadła się do mnie moja wtedy jeszcze przyjaciółka. Pogadałyśmy chwilę i nagle wstała. Podeszła do nas wredna Patrycja. Moja "przyjaciółka" wzięła z jej tacy sok z wiśni i wylała go na mnie. Powiedziała że to za to że zabrałam jej chłopaka, co wcale nie było prawdą. I od tego czasu zaczęło się znęcanie nade mną. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam się ciąć i pić alkohol. Wtedy o wszystkim zapominałam. - zaczęła płakać. Momentalnie ją przytuliłem - Moja mama pewnego dnia zauważyła moją zmianę i zaczęła mnie o wszystko wypytywać. Opowiedziałam jej o wszystkim. Następnego dnia poszła do szkoły i o wszystkim opowiedziała dyrektorce i mnie wypisała. Powiedziałam jej że nie chce uczyć się w szkole lecz w domu. Załatwiła mi psychologa i od tego
czasu się zmieniłam
- Współczuję
- Było minęło - otarła łzy i uśmiechnęła się do mnie - koniec opowiadania o mnie. Opowiedz coś o sobie.
- Nie mam za dużo do opowiadania - uśmiechnąłem się a ona odwzajemniła. - No więc jestem w II liceum. Mam starszego brata Ksawiera. Uwielbiam kosza i siatkę. Moją pasją jest zajmowanie się zwierzętami. Boję się wysokości. Nie wiem co jeszcze mogę o sobie opowiedzieć.
- Też uwielbiam siatkówkę. Koniec opowiadania będzie jeszcze na to czas. A teraz idziemy się czegoś napić a potem w końcu pouczyć się angielskiego. - wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do kuchni. Wyjęła z górnej szafki dwa kubki, nalała coli i postawiła na stół - Może do tego kanapki?
- No w sumie trochę zgłodniałem - Wyjęła z lodówki szynkę pomidora i ser. Zrobiła kanapki i usiedliśmy do stołu w jadalni. Opowiedzieliśmy jeszcze trochę o sobie i poszliśmy do jej pokoju. - Wow.
- Witaj w moich skromnych progach. - zaśmiała się
- Skromnych? Masz bardzo ładny pokój.
- Wcale nie ale dziękuję. Siadaj i wyjmij książkę od angola. - usiadłem na łóżku i wyjąłem książkę. Amelia usiadła obok. - pokaż na czym skończyliście.
- Tu - otworzyłem na 6 stronę.
- Haha dużo przerobiliście. Ale w końcu pierwszy dzień szkoły - zaczęła się śmiać
- No tak - też się śmiałem - poczekaj pójdę do łazienki
- Okej - po pięciu minutach wrócił i zaczęliśmy się uczyć
*Milena*
- Idę na górę dać te korki i zaraz wracam - powiedziałam i zaczęłam wchodzić po schodach. Otworzyłam drzwi do swojego pokoju, a Doriana nie było. Usłyszałam jak z pokoju Amelii dobiegają śmiechy. Domyśliłam się że ona uczy go angielskiego więc wróciłam do salonu.
- Co tak szybko? - zapytała Livia
- Amelia go uczy
- Haha czyżby się sobie spodobali?
- Ty Olivia masz jak zawsze dobry umysł. Hahah - zaczęłam się śmiać Olivia i Livia też.
- Dobra czas na popcorn i colę. Livia Ty idź znajdź film a Olivia włącz telewizor.
- Okej
- Ej. Z jakiego gatunku ma być film
- Nw. Komedię.
- A czemu nie horror. Ja i Livia byśmy chętnie obejrzały - zrobiła oczy małego szczeniaczka.
- Przecież wiecie że się boję
- No prosimy. 
- No niech wam będzie. - ucieszyły się. Gdy już wszystko było gotowe zasłoniłyśmy rolety i włączyliśmy film "Potomstwo". W 10 minucie filmu ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć
- Siemanko. Sorry  że przeszkadzamy ale przyszedłem po brata.
- Z kumplami? - zapytałam zdziwiona
- Tak. Dziś mieliśmy iść na motory. /
- Aha. No to musicie trochę poczekać bo Dorian ma korki u mojej siostry. A trochę to potrwa. Może przyłączycie się do oglądania filmu?
- Spoko. Dzięki - weszli do środka i usiedli do nas. Była już połowa filmu a na ekranie pojawił się straszny moment. Zakryłam oczy. Poczułam czyjeś ramię na moim. Odkryłam oczy. Było to ramię Nikodema. Przytuliłam się do niego i dalej oglądałam. Czułam się bezpiecznie. Nie wiem czemu
*Livia*
- Ten film jest straszny.
- Chodź się przytul - uśmiechną się Jordan. Przytuliłam się i dalej oglądałam
*Ksawier*
- Olivia a Ty nie chcesz się do mnie przytulić? - zapytałem z nadzieją że odpowie tak
- Nie boję się tego filmu. - wytknęła język. Po chwili jednak się przytuliła.
*Amelia*
- Coś cicho tam na dole. Może pójdziemy zobaczyć co oni tam robią?
- No to chodź - wziąłem ją za rękę i wyszliśmy z pokoju. Po cichu zeszliśmy po schodach. Wychyliliśmy głowy zza ściany
- Ooo. jakie to słodkiee - powiedziała szeptem
- Noo. Nie będziemy im przeszkadzać. Idziemy się przejść?
- Chodźmy. - szliśmy przed siebie. Doszliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce i rozmawialiśmy. Po 30 minutach wstaliśmy i kierowaliśmy się w stronę mojego domu. Gdy już wychodziliśmy z parku zobaczyliśmy...












 ___________________________________________________
3 komentarze i następny rozdział

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział III


Gdy tak spacerowaliśmy wpadliśmy na Kamilę.
*Jordan*
- Hej śliczny. Chcesz się przejść?
- Nie dzięki. Z resztą mam już towarzystwo jak widzisz.
- Z Tą idiotką?
- Uważaj na słowa. Poza ty mnie słyszysz że Ci odmawia. A teraz idź.
- Jak chcesz. Pamiętaj zawsze możesz do mnie podejść. Do zobaczenia przystojniaku.
- Narka. - natrętna jakaś pomyślałem. - Czemu ona Cibie tak nie lubi?
- Sama nie wiem. Tak jest odkąd doszłam do tej szkoły.
- To współczuję. Zbieramy się powoli na lekcję. Co masz teraz?
- Matmę. Przedmiot znienawidzony przeze mnie. A Ty?
- Polski. Zobaczymy się jeszcze dziś - zapytałem z nadzieją.
- Okej. To do zobaczenia - przytuliła mnie. Miałem takie dziwne uczucie. Poszedłem na lekcję. Spóźniłem się minutę.
- Gdzieś to się nasz szkolny rozrabiaka podziewał hmm? - zmierzył mnie wzrokiem z miną jakby chciał mnie zabić.
- W toalecie. - odpowiedziałem a on kazał mi usiąść. Zająłem ostatnie miejsce koło Nikodema.
- Stary gdzie Ty byłeś? - wiedział że nie mówiłem serio nauczycielowi
- Z Livią. - uśmiechnąłem się. - No a potem przerwała nam rozmowę Kamila. Strasznie natrętna.
- No co Ty. Ona zawsze lubi się narzucać chłopakom, którzy upatrzyli już sobie dziewczynę.
- Ach jo. Dobra cicho bo Frankowski zaraz będzie pytał.
*Ksawier*
- Ksawier - z myśli wyrwał mnie głos Frankowskiego - do odpowiedzi. A wogóle o czym Ty tak myślisz? - strzeliłem buraka
- O niczym. - Jordan i Nikodem zaczęli krzyczeć Niech Ci ta Olivia przyniesie szczęście hahah. - Cicho.
Franek bo tak nazywamy nauczyciela zaczął mnie pytać i z 5 pytań odpowiedziałem tylko 3 więc dostałem trójkę. Po 30 minutach zadzwonił dzwonek. Zastały jeszcze tylko 3 lekcje. Zarzuciłem plecak na ramię i wyszedłem z sali.
-Co Ty tak ciągle myślisz o tej Olivii? - zapytał Jordan
- Sam nie wiem. Ale mniejsza o to. Idziemy dziś na ten film "Wiecznie żywy"?
- No chyba. Nie odpuszczę tego filmu. A wracając do tematu. Ksawier się zakochaał - zaczął krzyczeć Nikodem a Jordan się głupio śmiał - a Ty co się śmiejesz hmm? Chcesz ukryć swoje uczucie do Livii? - jeszcze głośniej zaczął śmiać się Nikodem.
- Zamknij się już. Nic nie mów. - wkurzył się Jordan - o patrz tam idzie Twoja Milena !! - krzykną tak głośno że się obróciła i dziwnie się na Nikodema spojrzała, ale się uśmiechnęła.
*Dorian*
- Ej Livia poczekaj.
- Tak?
- Pomogłabyś mi z angielskim? Bo jak wiesz mam kiepskie oceny.
- Dobrze. To od kiedy chciałbyś zacząć?
- Jakbyś mogła to dzisiaj.
- Dzisiaj raczej nie bo teraz idziemy do Mileny. Chyba, że też byś poszedł a ja bym Ci pomogła?
- No okej. Tylko powiem bratu żeby dał mi klucze.
- To leć.
Po 30 minutach byliśmy już w domu Mileny. Zostawiły mnie na chwilę w pokoju Mileny. Ktoś zapukał.
- Milena gdzie masz moją płytę! Oj przepraszam, nie wiedziałam że Milena ma gościa. I to jakiego ładnego - uśmiechnęła się do mnie.
- Dziękuję. A ja nie wiedziałem że Milena ma taką śliczną siostrę. - uśmiechnąłem się i zawstydzony spuściłem głowę.
- Dziękuję. Jestem Amanda.
- A ja Dorian.
- Co Ty tak właściwie tutaj robisz?
- Tak jakby korki z angola.
- Dobrze że ja uczę się w domu.
- Dlaczego?
- Było to tak...



------------------------------------------------------------------------------------------------------------
3 komentarze i następny ;d

Rozdział II

Szkoła była cała obrzucona papierem toaletowym. Wyglądało to komicznie.
*Milena*
Wysiedliśmy z autobusu i ruszyliśmy w stronę wejścia. Gdy już łapałam za klamkę żeby otworzyć drzwi dostałam rolką papieru w tył głowy. Wszyscy zaczęli się śmiać a ja speszona weszłam do środka i ruszyłam do mojej szafki.
- Milena czekaj! - ktoś krzyknął
-Słucham? - odwróciłam się żeby zobaczyć kto to
- Tyle przegadaliśmy w autobusie a ja wciąż nie znam Twojego numeru telefonu - powiedział Nikodem wyciągając telefon z tylnej kieszeni - To jak podasz ?
- Jasne. - zarumieniłam się i wystukałam numer na klawiaturze.- proszę.
- Dzięki. Na pewno się odezwę - powiedział i pobiegł w stronę swojej klasy. Wyjęłam książkę do j.angielskiego i także ruszyłam do swojej klasy. Czekały już tam na mnie Olivia i Livia.
*Olivia*
- Kurcze ten Ksawier jest mega. Muszę go lepiej poznać. - uśmiechnęłam się do dziewczyn
- Podoba Ci się? - zapytała Livia zaskoczona
- No, i to bardzo. Ale nie wiem czy ja jemu też.
- Też wpadłaś mu w oko. Widać było jak on na Ciebie patrzał. - cieszyła sę Milena
- Tak tak. Ładnie to tak ściemniać w żywe oczy? - zawstydziłam się
- My nie kłamiemy prawda Livia?
- No tak. Ty po prostu nie chcesz się do tego przyznać - w tym momencie strzeliłam buraka a dziewczyny zaczęły się śmiać. Zadzwonił dzwonek na lekcję. Nauczycielka przyszła 10 minut po dzwonku bo miała coś do załatwienia. Całą klasą weszliśmy do sali i po zajmowaliśmy swoje stare miejsca. Ja siedziałam z Livią a Milena z Dorianem. Nauczycielka napisała jakieś bazgroły na tablicy, a potem zadała jakieś zadanie.
*Livia*
- Panno Livio proszę podejść i rozwiązać to zadanie - podeszłam i rozwiązałam beż żadnego problemu. Usiadłam na miejsce i przepisałam to zadanie.
- Proszę pani Livia chwilę temu wyciągnęła telefon i pisała z kimś sms'y - spojrzałam na Kamilę
- Livia, proszę telefon do mnie. Odbierzesz go po lekcji ze swoimi rodzicami.
- Ale proszę pani Kamila kłamie. Zrobi wszystko żeby uprzykrzyć mi życie.
- Wcale nie. Widziałam to na własne oczy.
- Livia. telefon.
- Ale proszę pani
- Nie ma żadnego ale, telefon na biurko. - poczerwieniałam ze złości. Chciałam jej przywalić, ale w porę się opanowałam. Podeszłam do biurka nauczycielki i oddałam telefon. - jeszcze jeden taki numer a wylądujesz u dyrektora.
- Super, pierwszy dzień w szkole zaczyna się beznadziejnie - pomyślałam. Zadzwonił dzwonek na przerwę. wzięłam torbę i wyszłam z sali. Podeszłam do szafki i wrzuciłam książkę i ja zamknęłam.
- I jak minęła pierwsza lekcja? - nie wiadomo skąd usłyszałam Jordana. Stał za mną
- Beznadziejnie. Przez tą krowę Kamilę nie mam telefonu bo powiedziała że piszę sms'y.
- Przytulić? - uśmiechną się łobuzersko. - wtuliłam się w niego. Kurde jak on ładnie pachniał. - idziemy się przejść?
- Jasne. - założyłam torbę na ramię. Gdy tak szliśmy i rozmawialiśmy, wpadliśmy na...




Teraz trochę was zaszantażuję : ) 3 komentarze następny rozdział : P

piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział I

O: Livia pospiesz się bo spóźnimy się do szkoły. - krzyczy do słuchawki Olivia.
M: Spokojnie to dopiero pierwszy dzień szkoły. - mówi spokojnym głosem Milena
L: Jak wy mnie lubicie poganiać. Jestem już gotowa. Widzimy się za 5 minut na przystanku. A i Olivia pamiętaj o tej książce.
O: Dobrze. Już ją spakowałam. A Ty Milena co taka cisza ?
M: Sorry. Zgubiłam kolczyki. Dobra wychodzę już.
O: Jeju wyluzujcie. Nie ma się co przejmować - cieszy się do telefonu
L: Dobra ja się rozłączam.
O: Ok my też
M: To za 5 min na przystanku. Do zobaczenia

*Livia*
Mieszkamy blisko siebie więc nie mamy daleko do przystanku. Gdy już doszłam czekały już tam na mnie dziewczyny. No i jeszcze Ci chłopacy z III liceum. Zawsze zachowują się dziecinnie i się wywyższają. Tylko jeden z nich wydawał się spokojny. Jest z naszej klasy i na imię mu Dorian.
L: Cześć - przywitałam się dając całusa w policzek Mileny i Olivi
O: Cześć.
M: Hejoo.
L: Cześć Dorian.
D: Siemka.

*Ksawier*
K: Skąd je znasz ?
D: Koleżanki z klasy. A co ?
N: Nic, tak pytamy.
D: No na pewno. Co wy kombinujecie ? - powiedziałem licząc na odpowiedź
J: Bo już Ci powiemy - parskną śmiechem
D: Taak, Bo wy zawsze wredni dla młodszegoo - uśmiechnąłem się do nich a oni zaczęli się śmiać.
J: Nie obrażaj się, to takie chłopskie wygłupy hahah
N: No dobra koniec tych śmiechów - mówił nie mogąc się powstrzymać od wybuchnięcia śmiechem
K: Może nas przedstawisz hmm ?
D: A nie możecie sami ? Co wy byście beze mnie zrobili ?
J: No dobra to idę. Idziecie też ?
K: Jasne.
N: No a jak .

K: Siemanko dziewczyny. Jestem Ksawier.
J: Jordan
N: A ja Nikodem. A wy śliczności ?
M: Widzę że nie za mili jesteście
N: Ależ skądże.
L: Hmm jestem Livia
O: Olivia.
M: Milena.

W tym samym momencie przyjechał autobus. Usiedliśmy na swoich miejscach. Ja usiadłem z Olivią, Nikodem z Mileną a Jordan z Livią. Dorian usiadł z kolegami z tyłu. Dojechaliśmy do celu. To co zobaczyliśmy było dziwne. Szkoła była....





                                                        Dom Amandy i Mileny:
                                                                       Dom Olivii
                                                                     Dom Livii
                                                         Dom Ksawiera i Doriana
                                                              Dom Nikodema
                                                                Dom Jordana



Prolog

Wszyscy pochodzimy z Warszawy. Każdy z nas ma inne zainteresowania. Otóż Mileny zainteresowania to taniec i gra na gitarze, Livii to moda i psychologia, Olivii to śpiew i gra na gitarze, Amandy to taniec i moda, Jordana to motory, Nikodema to samochody, Ksawiera to deskorolka i Doriana także deskorolka. Jak widać różnimy się od siebie. Dziewczyny znają się z chłopakami tylko z widzenia. Prócz Amandy ponieważ uczy się w domu. A dlaczego dowiecie się później : ) Więc zaczęło się to porannego wtorkowego dnia...

Bohaterowie

Nikodem Niwecki. 18 lat
Jest typem BadBoya. Towarzyski,miły i wredny chłopak. Wydaje się że nic go nie rusza, ale wystarczy jeden fałszywy ruch a ujawni się wrażliwy chłopak. Najlepszy przyjaciel Jordana i Ksawiera.
Milena Starska. 18 lat
Na pozór wydaje się nieśmiała. Tak naprawdę jest wredna, kochliwa,przyjazna i wrażliwa. Boi się ciasnych pomieszczeń. Jest za bardzo ufna. Najlepsza przyjaciółka Olivii i Livii. Ma młodszą siostrę Amandę.

Livia Tomkiewicz. 17 lat
Miła wrażliwa dziewczyna. Ufa nielicznym ponieważ kiedyś już została zraniona. Boi się burz, pająków i wysokości. Jest najlepszą przyjaciółką Mileny i Olivii.
 









Jordan Gomułka. 18 lat
Na pierwszy rzut oka jest wredny. Jak się go pozna jest miłym wrażliwym i odważnym chłopakiem. Najlepszy przyjaciel Ksawiera i Nikodema. Mówi że nie boi się niczego ale każdy wie że tak na prawdę boi się wysokości.















Olivia Klawier. 17 lat
Ma niebieskie oczy. Jest miła, uśmiechnięta, łatwowierna, uczuciowa. Często wpada na dziwne pomysły. Boi się pająków. Najlepsza przyjaciółka Mileny i Livii.
Ksawier Kowalski. 18 lat
Miły, uśmiechnięty, kochany, wrażliwy, romantyczny, czasem wredny. Boi się szerszeni ponieważ kiedyś przeżył małą traumę. Najlepszy przyjaciel Nikodema i Jordana .
Dorian Kowalski 17 lat.
Przemiły chłopak, który potrafi być wredny. Wrażliwy, przyjacielski, pracowity i odważny chłopak. Boi się wysokości. Młodszy brat Ksawiera
 











Amanda Starska 16 lat.Wrażliwa, ostrożna, odważna i miła dziewczyna. Nie cierpi horrorów i lubi jeść. Boi się pająków i ma lęk wysokości. Młodsza siostra Mileny.
Kamila OstreckaJest zołzą szkolną. Uważa się za najładniejszą i najbogatsza dziewczynę w szkole. Uwielbia dokuczać innym.







 








 Jak potoczą się losy tej ósemki. Okaże się w rozdziałach : )