Muzyka

piątek, 24 maja 2013

Rozdział IX


*Amanda*
Zobaczyłam że auto gwałtownie skręca w krzaki. Wszyscy podbiegliśmy do auta. Widok był masakryczny. Livia i Jordan byli nieprzytomni, mieli zakrwawione głowy. Na czele mieli niewielką ranę. Ktoś wezwał karetkę. Przyjechała po 10 minutach. Na szczęście Livia i Jordan byli już przytomni, a sanitariusze powiedzieli, że wszystko jest w porządku i że wystarczą 2 szwy i będzie dobrze.
- Gdzie Milena?! - zapytała jakaś dziewczyna.
*Nikodem*
- Milena! - wszyscy zaczęli jej szukać. Pobiegłem do krzaków, w które wjechał samochód i zobaczyłem jak leży cała zakrwawiona.
- Tu jest. Szybko!!
- Dziewczyna się znalazła. Jest nie przytomna, prawdopodobnie uderzył w nią samochód, ma słabo wyczuwalny puls. - sanitariusz coś tam mówił do tego urządzenia przyczepionego do kamizelki. Stałem osłupiały. Łzy same napłynęły mi do oczu. Jakiś facet mnie odsunął. Wzięli Milenę na nosze i zawieźli do karetki. Jej rodzice pojechali z nią, a ja, Ksawier, Dorian, Olivia i Amanda zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do szpitala. Kiedy byliśmy już w środku jej rodzice siedzieli bez ruchu, a jej matka płakała. Amanda podbiegła do nich i ich przytuliła. Usiedliśmy w jednym miejscu i czekaliśmy na wieści. Jordan i Livia dołączyli do nas po 30 minutach. Nie mogłem się uspokoić. Chodziłem od ściany do ściany.-
- Nikodem, usiądź. - powiedziała zmartwiona Livia
- Nie usiedzę w jednym miejscu - podeszła do mnie i mnie przytuliła
- Wszystko będzie dobrze zobaczysz. Jak widzisz nie tylko Ty się martwisz. Wszyscy jesteśmy przestraszeni. Usiądź spokojnie i czekaj tak jak my. Chodzenie jej nie pomoże. - posłuchałem jej. Po trzech godzinach wyszedł lekarz.
- Co z nią panie doktorze? - zapytała mama Mileny
- Niestety nie mam dobrych wieści. Są to decydujące 72 godziny Jej stan jest krytyczny. Nie oddycha samodzielnie, pomaga jej w tym specjalne urządzenie. Jest w śpiączce i nie wiadomo ile to potrwa. - kiedy to usłyszałem usiadłem w miejscu i zacząłem płakać. Amanda mnie przytuliła
- Możemy do niej wejść? - zapytała mama Mileny
- Tak, ale dwójkami, i tylko na 10 minut.
*Livia*
- To moja wina. Gdybym nie wsiadła za kierownicę nic by się nie stało.
- Livio to nie jest niczyja wina. Stało się co się stać miało. Będzie dobrze. Wyjdzie z tego zobaczysz - tata Mileny poklepał mnie po plecach i razem ze swoją żoną weszli do sali, gdzie leży Milena.
*Jordan*
- Jeszcze nigdy nie widziałem Nikodema w takim stanie.
- Ja też nie. Pierwszy raz się chyba zakochał na poważnie. Milena wyjdzie z tego, na pewno.
- Ksawier gdzie zgubiłeś Olivię?
- Poszła po kawy dla każdego.
*Mama Mileny*
Kiedy weszłam do sali mojej córki nie mogłam uwierzyć w to co widzę. To było tragiczne. Usiadłam koło niej i chwyciłam za jej dłoń. Była chłodna i nieruchoma. Łzy leciały mi strumieniami. Mąż przytulił mnie
- Wszystko będzie dobrze. Trzeba być dobrej myśli. Nasza córka będzie żyła. Zobaczysz - po tych słowach mąż płakał tak jak ja.
- Córeczko wszyscy tu jesteśmy. Czekamy aż się obudzisz. Nic Ci nie będzie. mam nadzieję że masz piękny sen. Niedługo się obudzisz i zobaczysz nas wszystkich - mówiłam przez łzy.
- Niestety, 10 minut minęło. Musze państwa prosić o wyjście.
*Ksawier*
- Gdzie ja jestem?
- Stary, przecież wiesz.
- Stary? Kim Ty jesteś?
- Ksawier co się dzieje? - pytała się Olivia
- Nie wiem.
- Jordan wszystko w porządku ?
- Kto to Jordan?
- Wezwijcie lekarza! - Jordanowi zrobili badania. Okazało się że ma...


----------------------------------------------
3 komentarze, następny rozdział : P 

piątek, 17 maja 2013

Rozdział VIII


Dzwonili ze szpitala.
- Słucham?
- Pani Aleksandra Ignaczak? - kamień spadł mi z serca że nie chodziło o nikogo kogo znam
- Pomyłka
- Przepraszam, musieliśmy przekręcić cyfry. Do widzenia.
- Do widzenia - rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni.
- Kto to był? - zapytała Livia?
- Ze szpitala dzwonili, ale to była pomyłka
- to dobrze.To Olivia kontynuuj.
- No więc na czym to ja skończyłam, a. No więc Ksawier zabrał mnie na plażę i zakrył mi oczy. Zaczęliśmy iść przed siebie. Kazał się zatrzymać i odsłonił mi oczy. Miejsce wyglądało cudownie. Potem zaczęliśmy jeść. Na końcu rozłożył koc i podziwialiśmy zachód słońca. Potem wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do mojego domu. Przy moim domu wysiedliśmy i odprowadził mnie pod same drzwi. Już miałam wchodzić a on się odwrócił i podszedł. Zapytał czy zostanę jego dziewczyną. Zgodziłam się. Pocałował mnie i poszedł do samochodu, a ja weszłam do domu. Po tym zdarzeniu nie spałam do 3.
- Jak romantycznie. W końcu jesteście razem. Ja i Milena zastanawiałyśmy się kiedy on w końcu Cię poprosi o chodzenie. To szczęścia życzę.
- Ja też życzę szczęścia. A teraz będę leciała, bo muszę przygotować przyjęcie urodzinowe na jutro. Do zobaczenia później.
- No papa.
*Livia*
Pożegnałam się z dziewczynami buziakiem w policzek i pobiegłam do domu. Kiedy doszłam w drzwiach zobaczyłam moją mamę, która woła żebym się pospieszyła. Weszłam do domu i poszłam prosto do salonu, gdzie czekałam na mnie krawcowa, żeby zrobić kreację na moje jutrzejsze urodziny. Tata zadzwonił do swojego kolegi, który pracuje w wynajęciach sal i zapytał czy mogę tam urządzić imprezę. Zgodził się od razu. Dobrze, że jutro nie ma szkoły, mam więcej czasu na urządzenie pomieszczenia. Zostało mi tylko pozapraszać gości. Kiedy skończyłam było już późno. Wzięłam prysznic, założyłam piżamę i wskoczyłam w łóżko. Zasnęłam niemal od razu.
**Następny dzień**
Obudził mnie budzik o 9 rano. Wstałam i poszłam się umyć. Ubrałam dres i pomalowałam oczy tuszem.
- Livia, jedziemy.
- Już idę tato - zbiegłam po schodach i ruszyłam za tatą do samochodu.- Zaraz przyjdę, idę po notatnik, w którym wszystko mam zapisane - dwie minuty i byłam z powrotem w aucie. Podczas jechania sprawdziłam czy ktoś odpowiedział na zaproszenie. O dziwo wszyscy odpowiedzieli że chętnie przyjdą. Dojechaliśmy na miejsce. Na samą myśl o dekorowaniu twarz mi się cieszyła. Po czterech godzinach wszystko było przygotowane. Zostały jeszcze 3 godziny do rozpoczęcia więc pojechałam do domu. Zostałam sama bo moi rodzice i Amanda gdzieś pojechali.
*Amanda*
Rodzice dali mi 500 zł żebym coś Mienie kupiła, a sami poszli po wybrany tydzień temu samochód. Na szczęście Milena zdawała w wieku 16 lat więc co nieco już wie. Obeszłam wszystkie sklepy i weszłam do jubilera. Zapłaciłam, wyszłam ze sklepu i odebrałam dzwoniący telefon.
- Cześć Dorian
- Cześć. Chciałem się zapytać co mogę kupić Twojej siostrze na urodziny, bo nie wiem co ona lubi
- Możesz dać ze mną jak chcesz albo z bratem
- Wiem ale chciałbym dodać coś od siebie
- Wystarczy kartka urodzinowa i dajesz ze mną
- Dobrze. Dzięki kotek. Kocham Cię
- To do zobaczenia misiek. Ja Ciebie też - rozłączyłam się i ruszyłam do domu aby się przygotować. Po 30 minutach byłam już w domu. Miałam niecałą godzinę na przygotowanie się. Wzięłam szybki prysznic, umalowałam się i ubrałam to.
*Milena*
Byłam już po prysznicu i wymalowaniu się. Wyjęłam z szafy to i ruszyłam na dół. Czekali na mnie już rodzice i Amanda. Wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy do klubu.
*Livia*
- Jordan, Ksawier, Nikodem, Dorian i Olivia pospieszcie się.
- My jesteśmy gotowi - powiedzieli chłopcy ubrani w to (od lewej Ksawier, Jordan i Nikodem) i Dorian w to. Ja ubrałam to a Olivia to . Ruszyliśmy na urodziny. Przy wejściu było sporo ludzi, chyba ze 30. Weszłyśmy do środka i oczom ukazało się pomieszczenie. Wszystko wszystkim się bardzo podobało. Zajęliśmy miejsca i czekaliśmy na jubilatkę. W końcu przyszła. Wszyscy zaczęli klaskać.
*Milena*
Przywitałam się z wszystkimi i rodzice zaprowadzili mnie do mojego miejsca. Kazali mi usiąść. Na  salę przyniesiono tort. Zaczęli śpiewać sto lat. Potem każdy zjadł po kawałku i poszliśmy na parkiet. Pod koniec przyszedł czas na prezenty.
- To ode mnie i Doriana - powiedziała Amanda. Otworzyłam pudełko a tam kartka z życzeniami urodzinowymi i wisiorek. Przytuliłam ich i podziękowałam
- A ten ode mnie i Olivii - powiedziała Livia. W paczce było pudełeczko na biżuterię i 3 wisiorki przyjaźni. Też przytuliłam i podziękowałam.
- Oo a ten ode mnie. - powiedział Nikodem. Otworzyłam a tam kolejny wisiorek - Na tym pendrivie będą nasze wspólne wspomnienia - pocałowałam go w usta i mocno przytuliłam. Podziękowałam
- Ten ode mnie i Ksawiera - powiedział Jordan. Były to dwa perfumy i zegarek. Przytuliłam ich i podziękowałam. Otworzyłam resztę prezentów i w końcu przyszedł czas na prezent rodziców. Zakryli mi oczy i wyprowadzili na dwór. Stałam i nie wiedziałam co to. W końcu mogłam zobaczyć co to. Moim oczom ukazał się mój wymarzony samochód. Nie mogłam powstrzymać łez. Nagle poczułam że chcę mi się wymiotować. Poszłam w krzaki.
*Livia*
- Mogę się przejechać?  - zapytałam Mileny, a ona gdzieś biegnąc dała mi kluczyki. Wsiadłam za kierownicę  i przekręciłam kluczyk.
- Czekaj jadę z Tobą - powiedział Jordan wsiadając na miejsce pasażera. Zrobiliśmy rundkę dookoła budynku. Nagle straciłam panowanie nad kierownicą i wjechałam w krzaki.
*Amanda*
Zobaczyłam że auto gwałtownie skręca w krzaki. Wszyscy podbiegliśmy do auta. Widok był masakryczny. Livia i Jordan byli...




----------------------------------------------------------------
4 komentarze i dalej : )

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział VII

Miejsce wyglądało przepięknie. Na pozór niegrzeczny chłopak a w duchu romantyk.
- Sam to wszystko przygotowałeś? - nie mogłam wyjść z podziwu
- Tak. Starałem się jak mogłem. Podoba się?
- I Ty jeszcze pytasz. Przepięknie. - podeszłam do Ksawiera i dałam mu buziaka w policzek. Zarumienił się. - słodko wyglądasz jak się rumienisz.
- Wcale nie, ale dzięki. To co usiądziemy na piaskowym fotelu?
- Oczywiście - podał mi rękę żebym mogła wejść w tą wykopaną dziurę w pisku.
- Wina?
- Chętnie. - Gadaliśmy i gadaliśmy. W końcu Ksawier rozłożył koc. Położyliśmy się i podziwialiśmy zachód słońca. Położyłam głowę na jego torsie, a on mnie obiął. Po 20 minutach ruszyliśmy w stronę zaparkowanego auta. Gdy dojechaliśmy odprowadził mnie jeszcze do drzwi
- I jak się podobała randka?
- Bardzo. Dziękuję za ten wieczór.
- Mam nadzieję że to kiedyś powtórzymy. - pocałował mnie w usta i ruszył w stronę samochodu - Olivia zaczekaj
- Tak?
- Bo chciałem Cię zapytać czy zostaniesz moją dziewczyną?
- Tak - rzuciłam się chłopakowi na szyję a on mną zakręcił. Pocałował mnie na pożegnanie i poszedł do samochodu. Wsiadł, pomachał i odjechał. Co to był za dzień.  Kocham tego pacana. Szłam przez salon do kuchni żeby wlać sobie soku.
- Gdzie panna się podziewała tyle czasu? - najwidoczniej tata nie spał
- Na randce, przecież wiesz
- A panna wie która godzina?
- Oj tato. Nie gniewaj się.
- No dobrze. Wypij i śmigaj spać.
- Dobrze. Kocham Cię tato. Dobranoc - pocałowałam tatę w policzek i ruszyłam na górę. Wyjęłam z szafy piżamę i poszłam do łazienki się wykąpać. Wlałam do wanny wody i do tego olejek cytrynowy. Związałam włosy, zdjęłam z siebie ubrania i weszłam do wanny. Przez dobre 20 minut siedziałam i wspominałam dzisiejszy dzień. Mogę go uznać jako jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. \
**Następny dzień**
*Livia*
Wstałam rano i podeszłam do szafy, aby wziąć ubranie na dzisiaj.Założyłam to. Weszłam do łazienki żeby się umyć i umalować. Włosy upięła w luźnego koka i zrobiłam delikatny makijaż. Wyszłam i usłyszałam telefon. Zbiegłam do salonu, wzięłam telefon i poszłam do swojego pokoju.
-No cześć Olivio. Co tam?
- Cześć. Możemy się spotkać za godzinę?
- Tak. A coś się stało?
- Wręcz przeciwnie. Dowiesz się w swoim czasie. To do zobaczenia.
- No papa. - rozłączyłam się i ruszyłam do kuchni po moją poranna kawę.
*Milena*
- Co by tu ubrać? - mówiłam sama do siebie. Po chwili wybrałam to. Ubrałam się i zaplotłam kłosa na bok. Makijaż miałam delikatny. Zadzwonił telefon.
- Hallo
- Milena masz dzisiaj czas za godzinę?
- Mam, a co?
- No to spotkamy się tam gdzie zawsze.
- Ok. To do zobaczenia.
- Pa. - Olivia się rozłączyła a ja poszłam do kuchni wypić kawę i zjeść śniadanie.  Po godzinie spotkałyśmy się w parku. Olivia była ubrana w to. Zaczęła opowiadać co się wczoraj zdarzyło. Zadzwonił mój telefon. Dzwonili ze szpitala.
- Słucham?
- Pani ...





----------------------------------------------
Podniesiemy nieco poprzeczkę. 4 komentarze i następny rozdział : )