*Livia*
Jak usłyszałam diagnozę o zaniku pamięci Jordana to myślałam że wszystko porozwalam na tym korytarzu. Mój ukochany mnie nie pamięta. Usiadłam koło Nikodema, który patrzał w jedno miejsce i się cały trząsł. Schowałam twarz w dłonie i zaczęłam płakać jak małe dziecko.
*Następny dzień*
*Amanda*
Jordan czeka na swoich rodziców, ponieważ tylko ich rozpoznaje. Wtuliłam się w Doriana.
- Livia zbierajcie się do domu. Jak się obudzi czy coś dam wam znać.
- Masz racje. Dzwoń jak się polepszy.
- Weźmiesz resztę ze sobą?
- Jasne. - Livia podeszła do reszty i ich zabrała. Nikodem został. Nie chciał opuszczać szpitala.
*30 min później*
*Nikodem*
Lekarz pozwolił mi wejść na 30 minut do sali.
- Cześć kochanie - powiedziałem do śpiącej dziewczyny. Usiadłem na krzesełku obok jej łóżka i złapałem ją za rękę - Wiem że mnie słyszysz. Teraz kiedy wszystko się zaczęło układać i w końcu jestem na maksa szczęśliwy coś musiało się spieprzyć. Nie zostawiaj mnie samego na tym pogmatwanym świecie. Gdybyś nie daj Boże umarła, przecież bym sobie nie poradził bez Ciebie. To Ty mi dałaś szczęście, to Ty byłaś moją pierwszą myślą przed snem i po przebudzeniu się rano, to dzięki Tobie się uśmiecham. Jednym słowem oszalałem na Twoim punkcie, i nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham. - mówiłem ze łzami w oczach. - Wszyscy tu na Ciebie czekamy. Dasz radę. Jesteś silna, wiem to. - nagle linia, która rysowała trójkąty robiła się prosta. Szybkim tempem pobiegłem po lekarza. wbiegli do jej sali a mnie wyproszono.
*10 minut później*
Chodziłem od ściany do ściany nie wiedząc co się w środku dzieje. Amanda próbowała mnie uspokoić.
- Ona jest silna. Po prostu chciała nas wystraszyć - mówiła te słowa sama w nie nie wierząc. Po chwili wyszedł lekarz. Jego mina wyglądała nie za dobrze.
- I co z nią?
- Nie za dobrze. Sądzę że tego nie przeżyje. To tylko kwestia czasu. - po tych słowach cały mój świat legł w gruzach. Wybiegłem ze szpitala, nie patrząc czy wpadam na ludzi. Po prostu biegłem przed siebie. Musiałem sobie wszystko przemyśleć.
*Amanda*
Zadzwoniłam do reszty, żeby przyjechali. Niecałe 10 minut później byli już na miejscu.
- Co się stało? - pytała Olivia.
- Dzisiaj w nocy... - zacięłam się. Łzy zaczęły napływać do oczu - Milena miała zatrzymanie akcji serca. Na szczęście ją odratowali, ale lekarz powiedział że to tylko kwestia czasu jak stanie się najgorsze. Daje jej 2/3 tygodnie góra miesiąc. - Wszyscy stali zszokowani. Mięli łzy w oczach tak samo jak ja.
- Gdzie jest Nikodem? - zapytał Ksawier
- Nie wiem. Jakieś 15 minut temu wybiegł ze szpitala.
- Trzeba go poszukać, bo jeszcze coś sobie zrobi. Dam znać jak go znajdę. - powiedział i zniknął za zakrętem.
*Nikodem*
Wróciłem przed szpital i usiadłem na ławce chowając głowę w dłonie. Nie wierzyłem w słowa lekarza. Ja wiem że ona się obudzi. Po prostu to wiem. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Ksawiera.
- Stary tak mi przykro. - mimowolnie się do niego przytuliłem i rozpłakałem.
- Ona będzie żyła, ja to wiem - powtarzałem jak w jakimś amoku.
*3 tygodnie później*
*Livia*
Jordanowi wróciła już pamięć. Bardzo się ciesze. Te tygodnie bardzo się dłużą. Nikodem siedzi 24/h w sali Mileny. Wszyscy się już powoli przyzwyczailiśmy do tej smutnej wieści. A tak na poważnie to jesteśmy załamani. Nikt z nas się czegoś takiego nie spodziewał. Jeszcze miesiąc temu wszystko było w porządku. Milena mówiła, śmiała się, a teraz? Leży na tej pieprzonej sali. Mieliśmy już zbierać się do domu, kiedy nagle lekarz przyszedł i oznajmił nam, że Milena...
-----------------------------------------------------------------
3 komentarze i dalej ♥
Dziękuje za te ponad 700 wyświetleń. Cieszę się, że to ktoś wgl czyta ♥