~3 miesiące później~
~~Milena~~
Nie mam kontaktu z Nikodemem od 3 dni. Martwię się o niego. Ale wracając do spraw domowych. Z moimi najlepszymi przyjaciółkami mieszka się bardzo fajnie. Olivia poszła niedawno do pracy, a Livia jak zwykle się obija na kanapie.
- Wstawaj. Dzisiaj przychodzi moja siostra i trzeba tu posprzątać. - powiedziałam idąc do kuchni.
- No już idę - niechętnie wstała. - Wiesz jak nie cierpię sprzątać
- Wiem, ale dziś jest wyjątkowy dzień.
- Jaki?
- Nie wiem. Olivia mówiła, że Amanda przyjdzie i będzie niespodzianka. - szukając miotły odpowiedziałam. Dziewczyna wzięła się za sprzątanie kuchni i łazienki. Mi pozostała moja sypialnia i salon. Najpierw wzięłam się za duży pokój. ściągnęłam koc z kanapy, złożyłam go w kostkę i schowałam do szafy. Poprawiłam poduszki. Poznosiłam brudne naczynia do kuchni i odkurzyłam pomieszczenie. Było czysto. Zabrałam się za moją sypialnię. Ładnie zaścieliłam łóżko i również odkurzyłam. Po dłuższym czasie całe mieszkanie śliniło. Zmęczone rzuciłyśmy się na kanapę. Było już ciemno
- Nigdy więcej sprzątania - zaśmiała się blondynka. W tym samym czasie do mieszkania wpadła Olivia. Miała ręce zajęte zakupami. Sporo tego było. Bez namysłu wstałyśmy pomóc jej wnieść to wszystko do kuchni.
- Widzę, że się postarałyście - pochwaliła nas. - No już, na górę przebrać się bo trochę zajeżdżacie - śmiała się. - Ma być ładnie - krzyknęła kiedy byłyśmy już na górze. Po krótkim czasie obie zeszłyśmy przebrane. Ja ubrałam sukienkę. Spojrzałam na Livię i Olivię. Ładnie wyglądały.
- Czemu tylko ja mam sukienkę? - zapytałam zdziwiona
- Później się przekonasz. To jak, idziemy? - głos Olivii brzmiał dziwnie.
- Dokąd? Przecież zimno jest na dworze i jeszcze mam zasuwać w sukience. Chyba was głowa boli.
- Chodź, a nie marudź - Livia pociągnęła mnie za rękę. Szłyśmy omijając ciepłe domy. Trzęsłam się z zimna.
~~Amanda~~
Za godzinę jestem umówiona z dziewczynami. Bez chwili namysłu wskoczyłam pod prysznic. Namydliłam ciało następnie spłukując je wodą. Zakręciłam wodę i wytarłam się ręcznikiem. Owinęłam go wokół siebie i zrobiłam delikatny makijaż. Szybkim tempem przebrałam się we wcześniej przygotowane ubranie. Spojrzałam na zegarek. O cholera za 15 minut muszę być po drugiej stronie miasta. Przecież nie zdążę. Zbiegłam ze schodów, wcześnie się potykając.
- Mamooo!
- Co jest kochanie?
- Zawieziesz mnie do restauracji "Strol"?
- No okej. Daj mi minutkę - poszła po torebkę i kluczyki do auta. Założyła buty na stopy i chwilę później byłyśmy na miejscu. Były wszystkie trzy. Pożegnałam się z mamą i weszłam do środka. Przywitałam się z dziewczynami i zajęłam wolne miejsce.
- Ja i Livia musimy spadać. Mamy do załatwienia parę spraw na mieście. - wstały ze swoich miejsc i się pożegnały. Chwilę później zniknęły za rogiem.
- Po co one nas tu ściągnęły? - zapytałam
- Nie wiem. Masz jakąś kasę, bo trochę zgłodniałam?
- Tak.
- Nie musicie płacić. My za was zapłacimy - obie nas zamurowało.