Muzyka

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział II

Szkoła była cała obrzucona papierem toaletowym. Wyglądało to komicznie.
*Milena*
Wysiedliśmy z autobusu i ruszyliśmy w stronę wejścia. Gdy już łapałam za klamkę żeby otworzyć drzwi dostałam rolką papieru w tył głowy. Wszyscy zaczęli się śmiać a ja speszona weszłam do środka i ruszyłam do mojej szafki.
- Milena czekaj! - ktoś krzyknął
-Słucham? - odwróciłam się żeby zobaczyć kto to
- Tyle przegadaliśmy w autobusie a ja wciąż nie znam Twojego numeru telefonu - powiedział Nikodem wyciągając telefon z tylnej kieszeni - To jak podasz ?
- Jasne. - zarumieniłam się i wystukałam numer na klawiaturze.- proszę.
- Dzięki. Na pewno się odezwę - powiedział i pobiegł w stronę swojej klasy. Wyjęłam książkę do j.angielskiego i także ruszyłam do swojej klasy. Czekały już tam na mnie Olivia i Livia.
*Olivia*
- Kurcze ten Ksawier jest mega. Muszę go lepiej poznać. - uśmiechnęłam się do dziewczyn
- Podoba Ci się? - zapytała Livia zaskoczona
- No, i to bardzo. Ale nie wiem czy ja jemu też.
- Też wpadłaś mu w oko. Widać było jak on na Ciebie patrzał. - cieszyła sę Milena
- Tak tak. Ładnie to tak ściemniać w żywe oczy? - zawstydziłam się
- My nie kłamiemy prawda Livia?
- No tak. Ty po prostu nie chcesz się do tego przyznać - w tym momencie strzeliłam buraka a dziewczyny zaczęły się śmiać. Zadzwonił dzwonek na lekcję. Nauczycielka przyszła 10 minut po dzwonku bo miała coś do załatwienia. Całą klasą weszliśmy do sali i po zajmowaliśmy swoje stare miejsca. Ja siedziałam z Livią a Milena z Dorianem. Nauczycielka napisała jakieś bazgroły na tablicy, a potem zadała jakieś zadanie.
*Livia*
- Panno Livio proszę podejść i rozwiązać to zadanie - podeszłam i rozwiązałam beż żadnego problemu. Usiadłam na miejsce i przepisałam to zadanie.
- Proszę pani Livia chwilę temu wyciągnęła telefon i pisała z kimś sms'y - spojrzałam na Kamilę
- Livia, proszę telefon do mnie. Odbierzesz go po lekcji ze swoimi rodzicami.
- Ale proszę pani Kamila kłamie. Zrobi wszystko żeby uprzykrzyć mi życie.
- Wcale nie. Widziałam to na własne oczy.
- Livia. telefon.
- Ale proszę pani
- Nie ma żadnego ale, telefon na biurko. - poczerwieniałam ze złości. Chciałam jej przywalić, ale w porę się opanowałam. Podeszłam do biurka nauczycielki i oddałam telefon. - jeszcze jeden taki numer a wylądujesz u dyrektora.
- Super, pierwszy dzień w szkole zaczyna się beznadziejnie - pomyślałam. Zadzwonił dzwonek na przerwę. wzięłam torbę i wyszłam z sali. Podeszłam do szafki i wrzuciłam książkę i ja zamknęłam.
- I jak minęła pierwsza lekcja? - nie wiadomo skąd usłyszałam Jordana. Stał za mną
- Beznadziejnie. Przez tą krowę Kamilę nie mam telefonu bo powiedziała że piszę sms'y.
- Przytulić? - uśmiechną się łobuzersko. - wtuliłam się w niego. Kurde jak on ładnie pachniał. - idziemy się przejść?
- Jasne. - założyłam torbę na ramię. Gdy tak szliśmy i rozmawialiśmy, wpadliśmy na...




Teraz trochę was zaszantażuję : ) 3 komentarze następny rozdział : P

3 komentarze: