Muzyka

sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział IV

- Było to tak. 2 lata temu w pierwszy dzień szkoły szlam na stołówkę i tam się zaczęło. Wzięłam tacę i poszłam po drugie śniadanie. Wzięłam kanapkę z szynką, serem, pomidorem i ogórkiem do tego jeszcze skok z wiśni. Usiadłam przy stoliku i zaczęłam konsumować posiłek. Wtedy dosiadła się do mnie moja wtedy jeszcze przyjaciółka. Pogadałyśmy chwilę i nagle wstała. Podeszła do nas wredna Patrycja. Moja "przyjaciółka" wzięła z jej tacy sok z wiśni i wylała go na mnie. Powiedziała że to za to że zabrałam jej chłopaka, co wcale nie było prawdą. I od tego czasu zaczęło się znęcanie nade mną. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam się ciąć i pić alkohol. Wtedy o wszystkim zapominałam. - zaczęła płakać. Momentalnie ją przytuliłem - Moja mama pewnego dnia zauważyła moją zmianę i zaczęła mnie o wszystko wypytywać. Opowiedziałam jej o wszystkim. Następnego dnia poszła do szkoły i o wszystkim opowiedziała dyrektorce i mnie wypisała. Powiedziałam jej że nie chce uczyć się w szkole lecz w domu. Załatwiła mi psychologa i od tego
czasu się zmieniłam
- Współczuję
- Było minęło - otarła łzy i uśmiechnęła się do mnie - koniec opowiadania o mnie. Opowiedz coś o sobie.
- Nie mam za dużo do opowiadania - uśmiechnąłem się a ona odwzajemniła. - No więc jestem w II liceum. Mam starszego brata Ksawiera. Uwielbiam kosza i siatkę. Moją pasją jest zajmowanie się zwierzętami. Boję się wysokości. Nie wiem co jeszcze mogę o sobie opowiedzieć.
- Też uwielbiam siatkówkę. Koniec opowiadania będzie jeszcze na to czas. A teraz idziemy się czegoś napić a potem w końcu pouczyć się angielskiego. - wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do kuchni. Wyjęła z górnej szafki dwa kubki, nalała coli i postawiła na stół - Może do tego kanapki?
- No w sumie trochę zgłodniałem - Wyjęła z lodówki szynkę pomidora i ser. Zrobiła kanapki i usiedliśmy do stołu w jadalni. Opowiedzieliśmy jeszcze trochę o sobie i poszliśmy do jej pokoju. - Wow.
- Witaj w moich skromnych progach. - zaśmiała się
- Skromnych? Masz bardzo ładny pokój.
- Wcale nie ale dziękuję. Siadaj i wyjmij książkę od angola. - usiadłem na łóżku i wyjąłem książkę. Amelia usiadła obok. - pokaż na czym skończyliście.
- Tu - otworzyłem na 6 stronę.
- Haha dużo przerobiliście. Ale w końcu pierwszy dzień szkoły - zaczęła się śmiać
- No tak - też się śmiałem - poczekaj pójdę do łazienki
- Okej - po pięciu minutach wrócił i zaczęliśmy się uczyć
*Milena*
- Idę na górę dać te korki i zaraz wracam - powiedziałam i zaczęłam wchodzić po schodach. Otworzyłam drzwi do swojego pokoju, a Doriana nie było. Usłyszałam jak z pokoju Amelii dobiegają śmiechy. Domyśliłam się że ona uczy go angielskiego więc wróciłam do salonu.
- Co tak szybko? - zapytała Livia
- Amelia go uczy
- Haha czyżby się sobie spodobali?
- Ty Olivia masz jak zawsze dobry umysł. Hahah - zaczęłam się śmiać Olivia i Livia też.
- Dobra czas na popcorn i colę. Livia Ty idź znajdź film a Olivia włącz telewizor.
- Okej
- Ej. Z jakiego gatunku ma być film
- Nw. Komedię.
- A czemu nie horror. Ja i Livia byśmy chętnie obejrzały - zrobiła oczy małego szczeniaczka.
- Przecież wiecie że się boję
- No prosimy. 
- No niech wam będzie. - ucieszyły się. Gdy już wszystko było gotowe zasłoniłyśmy rolety i włączyliśmy film "Potomstwo". W 10 minucie filmu ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć
- Siemanko. Sorry  że przeszkadzamy ale przyszedłem po brata.
- Z kumplami? - zapytałam zdziwiona
- Tak. Dziś mieliśmy iść na motory. /
- Aha. No to musicie trochę poczekać bo Dorian ma korki u mojej siostry. A trochę to potrwa. Może przyłączycie się do oglądania filmu?
- Spoko. Dzięki - weszli do środka i usiedli do nas. Była już połowa filmu a na ekranie pojawił się straszny moment. Zakryłam oczy. Poczułam czyjeś ramię na moim. Odkryłam oczy. Było to ramię Nikodema. Przytuliłam się do niego i dalej oglądałam. Czułam się bezpiecznie. Nie wiem czemu
*Livia*
- Ten film jest straszny.
- Chodź się przytul - uśmiechną się Jordan. Przytuliłam się i dalej oglądałam
*Ksawier*
- Olivia a Ty nie chcesz się do mnie przytulić? - zapytałem z nadzieją że odpowie tak
- Nie boję się tego filmu. - wytknęła język. Po chwili jednak się przytuliła.
*Amelia*
- Coś cicho tam na dole. Może pójdziemy zobaczyć co oni tam robią?
- No to chodź - wziąłem ją za rękę i wyszliśmy z pokoju. Po cichu zeszliśmy po schodach. Wychyliliśmy głowy zza ściany
- Ooo. jakie to słodkiee - powiedziała szeptem
- Noo. Nie będziemy im przeszkadzać. Idziemy się przejść?
- Chodźmy. - szliśmy przed siebie. Doszliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce i rozmawialiśmy. Po 30 minutach wstaliśmy i kierowaliśmy się w stronę mojego domu. Gdy już wychodziliśmy z parku zobaczyliśmy...












 ___________________________________________________
3 komentarze i następny rozdział

3 komentarze: