Gdy już wychodziliśmy z parku zobaczyliśmy jak jakiś facet napadł na staruszkę. Dorian pobiegł za nim żeby odzyskać skradzioną rzecz, a ja podeszłam do staruszki i pomogłam jej wstać z ziemi.
- Nic pani nie jest? - zapytałam zmartwiona
- Raczej nic, ale moja torebka. Tam jest ważna rzecz, które muszę zanieść na policję.
- Niech się pani nie martwi, Dorian ją odzyska. Przepraszam że zapytam ale jaka ważna rzecz?
- Wczoraj wieczorem chciałam nagrać dla moich wnuków mojego kotka, który bawi się na balkonie. Nagrałam młodego chłopca, który chciał zastrzelić dilera bo sprzedał mu za mało - sekundę się zastanawiała - nie pamiętam nazwy. W każdym razie spojrzał na mnie i mi zagroził że jeżeli coś powiem to mnie zabije. Ktoś wezwał policję w miejsce zdarzenia, ale ja nie miałam odwagi żeby dać to nagranie. Po prostu się bałam. Przemyślałam wszystko i postanowiłam że zaniosę. A dziś jak widać pozbawiono mnie nagrania.
- Proszę oto pani torebka. Mam nadzieję że nic nie zginęło. - kobieta szybko zajrzała do wnętrza torebki
- Nic. Jakie szczęście. Dziękuję Ci chłopcze. Teraz mogę zanieść to nagranie.
- Przecież poradziłaby pani sobie i bez nagrania.
- Może i tak, ale tu są mocniejsze dowody. Jeszcze raz dziękuję. A teraz już pójdę. Do zobaczenia.
- Proszę poczekać
- Słucham? zapytała zdziwiona kobieta
- Może lepiej będzie jak odprowadzimy panią pod posterunek. Ten świr może wrócić - kobieta się uśmiechnęła
- Och dziękuję. Jakie mam szczęście że was dzieciaki spotkałam. - ruszyliśmy w stronę posterunku.
*Olivia*
Skończyliśmy oglądać film. Na górze było cicho. Za cicho. Poszłam sprawdzić co się dzieje. Nikogo nie zastałam w pokoju Amelii ani Mileny.
- Ej młodzi wybyli! - krzyknęłam z góry. Zeszłam do kuchni gdzie wszyscy się zgromadzili.
- Jak nie ma?
- Nie wiem, po prostu.
- Poszli pewnie się przejść. Nic złego przecież im się nie stało prawda? - mówiła Milena nalewając wszystkim soku pomarańczowego.
- Podobał się horror?
- Nikodem nie przypominaj proszę - Milena zrobiła dziwną minę
- Nie był aż tak zły.
- Dla Ciebie Livia żaden horror nie był zły, zwłaszcza że za nimi przepadasz. - śmiała się Milena
- Ten horror był słaby. Oglądałem lepsze - odezwał się mniej zachwycony Jordan
- Dobra niech młodzi już przychodzą bo muszę zaraz z bratem lecieć na obiad.
- Spokojnie, zdążycie. Która godzina? - zapytałam się.
- 15 a co?
- O cholera muszę się zbierać bo nie zdążę do lekarza
- To leć. Spotkamy się jutro tam gdzie zawsze. Pamiętasz co mamy wziąć?
- Tak. Ja biorę cukierki, Ty chipsy a Livia ciastka.
- Tak. To zdzwonimy się jakąś wieczorem.
- Okej - pożegnałam się ze wszystkimi i ruszyłam do wejścia.
Z kuchni usłyszałam dzwonek do telefonu
- Ale jak to? - usłyszałam głos Ksawiera
- Chcieliśmy poinformować pana że pański brat...
---------------
3 komentarze i dalej ♥
Czekam na następny, super.
OdpowiedzUsuńCiekawy blog, czekam na kolejny rozdział C:
OdpowiedzUsuńDawaj następny. Cudowny
OdpowiedzUsuń