Dzwonili ze szpitala.
- Słucham?
- Pani Aleksandra Ignaczak? - kamień spadł mi z serca że nie chodziło o nikogo kogo znam
- Pomyłka
- Przepraszam, musieliśmy przekręcić cyfry. Do widzenia.
- Do widzenia - rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni.
- Kto to był? - zapytała Livia?
- Ze szpitala dzwonili, ale to była pomyłka
- to dobrze.To Olivia kontynuuj.
- No więc na czym to ja skończyłam, a. No więc Ksawier zabrał mnie na plażę i zakrył mi oczy. Zaczęliśmy iść przed siebie. Kazał się zatrzymać i odsłonił mi oczy. Miejsce wyglądało cudownie. Potem zaczęliśmy jeść. Na końcu rozłożył koc i podziwialiśmy zachód słońca. Potem wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do mojego domu. Przy moim domu wysiedliśmy i odprowadził mnie pod same drzwi. Już miałam wchodzić a on się odwrócił i podszedł. Zapytał czy zostanę jego dziewczyną. Zgodziłam się. Pocałował mnie i poszedł do samochodu, a ja weszłam do domu. Po tym zdarzeniu nie spałam do 3.
- Jak romantycznie. W końcu jesteście razem. Ja i Milena zastanawiałyśmy się kiedy on w końcu Cię poprosi o chodzenie. To szczęścia życzę.
- Ja też życzę szczęścia. A teraz będę leciała, bo muszę przygotować przyjęcie urodzinowe na jutro. Do zobaczenia później.
- No papa.
*Livia*
Pożegnałam się z dziewczynami buziakiem w policzek i pobiegłam do domu. Kiedy doszłam w drzwiach zobaczyłam moją mamę, która woła żebym się pospieszyła. Weszłam do domu i poszłam prosto do salonu, gdzie czekałam na mnie krawcowa, żeby zrobić kreację na moje jutrzejsze urodziny. Tata zadzwonił do swojego kolegi, który pracuje w wynajęciach sal i zapytał czy mogę tam urządzić imprezę. Zgodził się od razu. Dobrze, że jutro nie ma szkoły, mam więcej czasu na urządzenie pomieszczenia. Zostało mi tylko pozapraszać gości. Kiedy skończyłam było już późno. Wzięłam prysznic, założyłam piżamę i wskoczyłam w łóżko. Zasnęłam niemal od razu.
**Następny dzień**
Obudził mnie budzik o 9 rano. Wstałam i poszłam się umyć. Ubrałam dres i pomalowałam oczy tuszem.
- Livia, jedziemy.
- Już idę tato - zbiegłam po schodach i ruszyłam za tatą do samochodu.- Zaraz przyjdę, idę po notatnik, w którym wszystko mam zapisane - dwie minuty i byłam z powrotem w aucie. Podczas jechania sprawdziłam czy ktoś odpowiedział na zaproszenie. O dziwo wszyscy odpowiedzieli że chętnie przyjdą. Dojechaliśmy na miejsce. Na samą myśl o dekorowaniu twarz mi się cieszyła. Po czterech godzinach wszystko było przygotowane. Zostały jeszcze 3 godziny do rozpoczęcia więc pojechałam do domu. Zostałam sama bo moi rodzice i Amanda gdzieś pojechali.
*Amanda*
Rodzice dali mi 500 zł żebym coś Mienie kupiła, a sami poszli po wybrany tydzień temu samochód. Na szczęście Milena zdawała w wieku 16 lat więc co nieco już wie. Obeszłam wszystkie sklepy i weszłam do jubilera. Zapłaciłam, wyszłam ze sklepu i odebrałam dzwoniący telefon.
- Cześć Dorian
- Cześć. Chciałem się zapytać co mogę kupić Twojej siostrze na urodziny, bo nie wiem co ona lubi
- Możesz dać ze mną jak chcesz albo z bratem
- Wiem ale chciałbym dodać coś od siebie
- Wystarczy kartka urodzinowa i dajesz ze mną
- Dobrze. Dzięki kotek. Kocham Cię
- To do zobaczenia misiek. Ja Ciebie też - rozłączyłam się i ruszyłam do domu aby się przygotować. Po 30 minutach byłam już w domu. Miałam niecałą godzinę na przygotowanie się. Wzięłam szybki prysznic, umalowałam się i ubrałam to.
*Milena*
Byłam już po prysznicu i wymalowaniu się. Wyjęłam z szafy to i ruszyłam na dół. Czekali na mnie już rodzice i Amanda. Wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy do klubu.
- Jordan, Ksawier, Nikodem, Dorian i Olivia pospieszcie się.
- My jesteśmy gotowi - powiedzieli chłopcy ubrani w to (od lewej Ksawier, Jordan i Nikodem) i Dorian w to. Ja ubrałam to a Olivia to . Ruszyliśmy na urodziny. Przy wejściu było sporo ludzi, chyba ze 30. Weszłyśmy do środka i oczom ukazało się pomieszczenie. Wszystko wszystkim się bardzo podobało. Zajęliśmy miejsca i czekaliśmy na jubilatkę. W końcu przyszła. Wszyscy zaczęli klaskać.
*Milena*
Przywitałam się z wszystkimi i rodzice zaprowadzili mnie do mojego miejsca. Kazali mi usiąść. Na salę przyniesiono tort. Zaczęli śpiewać sto lat. Potem każdy zjadł po kawałku i poszliśmy na parkiet. Pod koniec przyszedł czas na prezenty.
- To ode mnie i Doriana - powiedziała Amanda. Otworzyłam pudełko a tam kartka z życzeniami urodzinowymi i wisiorek. Przytuliłam ich i podziękowałam
- A ten ode mnie i Olivii - powiedziała Livia. W paczce było pudełeczko na biżuterię i 3 wisiorki przyjaźni. Też przytuliłam i podziękowałam.
- Oo a ten ode mnie. - powiedział Nikodem. Otworzyłam a tam kolejny wisiorek - Na tym pendrivie będą nasze wspólne wspomnienia - pocałowałam go w usta i mocno przytuliłam. Podziękowałam
- Ten ode mnie i Ksawiera - powiedział Jordan. Były to dwa perfumy i zegarek. Przytuliłam ich i podziękowałam. Otworzyłam resztę prezentów i w końcu przyszedł czas na prezent rodziców. Zakryli mi oczy i wyprowadzili na dwór. Stałam i nie wiedziałam co to. W końcu mogłam zobaczyć co to. Moim oczom ukazał się mój wymarzony samochód. Nie mogłam powstrzymać łez. Nagle poczułam że chcę mi się wymiotować. Poszłam w krzaki.
*Livia*
- Mogę się przejechać? - zapytałam Mileny, a ona gdzieś biegnąc dała mi kluczyki. Wsiadłam za kierownicę i przekręciłam kluczyk.
- Czekaj jadę z Tobą - powiedział Jordan wsiadając na miejsce pasażera. Zrobiliśmy rundkę dookoła budynku. Nagle straciłam panowanie nad kierownicą i wjechałam w krzaki.
*Amanda*
Zobaczyłam że auto gwałtownie skręca w krzaki. Wszyscy podbiegliśmy do auta. Widok był masakryczny. Livia i Jordan byli...
----------------------------------------------------------------
4 komentarze i dalej : )

swietny<3 Najlepszy <3 Cudowny <3 Przepiękny <3 Nie wiem co mam jeszcze napisać, poprostu jest MEGA<3
OdpowiedzUsuńświetny:)
OdpowiedzUsuńBlog bardzo mi sie podoba. tylko czekać na nastepny rozdzial : )))
OdpowiedzUsuń